Pokaż wyniki od 1 do 10 z 42

Wątek: Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 13 września - 7 października 2009 r.

Widok wątkowy

  1. #16
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 13 września - 7 października 2009 r.

    16 września

    Wstajemy dziś normalnie, bez żadnego zaspania. Trzeba wziąć się w garść - różne ukraińskie napitki powinny być tylko urozmaiceniem naszego pobytu, a nie głównym gwoździem programu.

    Spodziewam się przyjazdu żony, która ma tu wpaść na kilkudniową lustrację. Na dłużej nie może, gdyż już w następnym tygodniu wyprawia naszą córkę na blisko roczny pobyt zagranicą (studencki program Erasmus). Przyjeżdżając tu Gosia korzysta z uprzejmości Wojtka1121, który też dziś przybywa do Sękowca i zabiera ją swoim samochodem.
    Przypuszczam, że przyjadą najwcześniej o jakiejś godzinie 17-tej, a do tego czasu na pewno zdążę wrócić z zaplanowanej wycieczki na Dwernik Kamień.
    Błąd w założeniu. Właśnie jesteśmy z Rychem wyszykowani do drogi, gdy dostaję od żony telefon, że są już ... za Rzeszowem. I mam się nigdzie nie szwendać, tylko na nią czekać !
    Trudno - przepraszam Piskala et consortes z domku nr 1, że dziś nie wyruszę z nimi na wyprawę, ale za to daję im godnego zastępcę, który ostatnie kilkadziesiąt metrów na szczyt zwykł pokonywać nie marszem lecz biegiem. Bo to Rysiek zabiera się z nimi.

    Robię inwentaryzację butelek chmilnego micnego (żona lubi piwo, a to w szczególności) oraz informuję kota, że już niedługo ujrzy swoją panią. Butelek jest jeszcze tyle, że jedną mogę sobie spokojnie otworzyć. Siadam sobie zatem za leśniczówką pod jabłonią (jak się później dowiedziałem - wyrwaną przez wichurę dnia 14 października), popijam piwo, czytam "Politykę", obserwuję zachowanie kota (na razie jeszcze b. ostrożnego) oraz czekam na żonę i kolegę.
    Ich rychły przyjazd wynika z barbarzyńsko wczesnej godziny wyjazdu z Warszawy (6-ta rano), a następnie z tempa jazdy samochodem. Wojtek ma doskonały wóz, którym pędzi kolekcjonując po drodze punkty i zdjęcia radarowe, ale co tam - Bieszczady są jak magnes, trzeba do nich dotrzeć jak najprędzej.

    Poza tym, jak już część z Was zapewne wie, Wojtek1121 jest za pan brat z nowoczesną elektroniką (którą naszpikował także samochód). Z Bieszczadów obserwuje na monitorze swoją działkę i dom pod Warszawą, w sposób ukryty czuwa nad pozostawioną tam żoną, widząc każdy jej ruch. Tego wprawdzie nie potwierdza, ale przypuszczam, że potrafiłby nawet w sposób zdalny zainstalować kamerę w bidecie sąsiadki. I pomyśleć, że taki talent wywiad amerykański swego czasu przeoczył - mógł przecież Wojtka porwać i wywieźć z Polski, by Go następnie zaangażować do programu gwiezdnych wojen.

    Ale dziś coś Wojtkowi nie wyszło. Za bardzo zaufał nowoczesnemu systemowi nawigacji (elektronika z astronomią) na pokładzie swego samochodu. Gdyż ów system, zamiast skierować Go z Leska na Ustrzyki Dln., wygruził Go gdzieś w kierunku na Solinę i Polańczyk. W końcu Wojciech musiał sięgnąć po bardziej tradycyjną metodę nawigacji - zadzwonił do mnie, a ja mu wytłumaczyłem, jak się stamtąd jedzie na Czarną, a potem na Lutowiska i Zatwarnicę.
    Przyjechali tuż po godzinie 13-tej.
    Żona przybyła tylko z jedną walizeczką (na cztery dni), ale Wojciech przywiózł sporo bambetli na pobyt dwutygodniowy. Z Andrzejem627, który właśnie się zjawił, aby przywitać się z bratem, pomogliśmy Wojtkowi to wszystko zanieść do domku.
    Andrzej627 również otrzymał swój odrębny domek, ale wykorzystywał go tylko w charakterze magazynu i łazienki. Zamieszkał bowiem w rozbitym tuż obok namiocie. A w Wetlinie, w wynajętym apartamencie, czekała na Niego wiernie Magda. Tak mi się przynajmniej wydaje, że wiernie.

    Po południu wróciła wysokogórska ekipa, dumna z ze zdobycia niebosiężnego Dwernika Kamienia. Dla Ryśka okazała się to wyprawa w pewnym sensie przełomowa w życiorysie - wreszcie otrzymał swój bieszczadzki pseudonim (i go zaakceptował). Po drodze bowiem tak zamęczał kolegów relacjonowaniem im audycji Radia Maryja, że ci nazwali go ... Ojcem Prowadzącym. I tak już Mu pozostało. Niby się trochę marszczy i krzywi, gdy ktoś się do Niego w ten sposób zwraca, ale w głębi ducha jest ze swego duszpasterskiego przydomka bardzo zadowolony.

    Wieczorem zaś w domku nr 1 doszło do uczty przygotowanej przez Piskala. Uczestniczyli w niej gospodarze (Piskal, Jurko i Wojtek Myśliwiec), bracia "cyferki" (Andrzej627 i Wojtek1121) oraz piszący te słowa wraz z piękniejszą połową.
    O ile Wojtek1121 to zmarnowany talent w elektronice, to w przypadku Piskala świat ogromnie stracił nie wykorzystując Jego zdolności kulinarnych. Zamiast być oberszefem wszystkich kuchni sieci hoteli Ritz, Piskal smaży przepyszne placki na gazie z butli w jakimś tam Sękowcu ...
    Trudno, takie jest życie. Ja też się w końcu marnuję !

    Już dobrze w nocy około północy Ojca Prowadzącego sprowadził po słynnych sękowieckich schodach Piskal, a mnie - Andrzej627. Mojej żony natomiast nikt nie sprowadzał, zeszła tamtędy sama. Ale już pod samą leśniczówką przewróciła się i trochę poharatała sobie buzię (na szczęście niegroźnie).

    W domu byłem jeszcze na tyle przytomny, że zrobiłem sobie i żonie gorącą herbatę. Uratowało nas to przed jutrzejszym kacem. A w zasadzie dzisiejszym, było już przecież po północy.

    CDN

    .
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 25-11-2009 o 09:33
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. 15 września - 6 października 2006 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 38
    Ostatni post / autor: 03-11-2010, 10:18
  2. 5-13 września 2009 - Góry Fogaraskie (Rumunia)
    Przez maycher w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 02-08-2009, 14:55
  3. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 9 - 29 września 2007 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 54
    Ostatni post / autor: 22-12-2008, 08:27
  4. Relacja z pobytu w Bieszczadach od 15.09. do 6.10.2004 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 19-10-2004, 21:50

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •