Wyprawa nr 4, 24 lipca 2009 ,jedniodniowa
Cel podrózy Tarnica .
Budzimy się wcześniutko przed 4 rano na dworze już jasno ale nietypowo - jakieś żólte chmury i dziwne oswietlenie ,ciepły i silny wiatr jakby miała być burza - ale twardo kierując się prognozą pogody podejmuję decyzje jedziemy .
W Birczy jest coraz ciemniej - jakby miało się solidnie rozpadac - mimo aury jedziemy dalej.Na śniadanie zatrzymujemy się na punkcie widokowym w Lutowiskach .Gór nie widac - z trzech stron pełne zachmurzenie - tylko od zachodu niebo niebieskie - telefon z domu mnie uspokają - w Przemyslu już się rozpogodziło pieknie .Jedziemy do Wołosatego .Na parkingu pakujemy plecak - bierzemy 3,5 litra picia - mężuś przebiera trekkingi - ja nadal w adidasach bo w sklepie nie było na mnie numeru .Jest ciepło nieco wietrznie - a pani Tarnica w białych chmurach .Głaskamy Murzyna , kupujemy bilety i w górę .Idąc zatrzymujemy się na przystankach ścieżki Orlik krzykliwy .I sam pomysł takich ścieżek uważam za genialny - mnie ciekawi przyroda która w Biesach jest wyjątkowa .Podoba nam się żuraw studzienny .Gdy wchodzimy do lasu urzekają mnie mostki i kawel gdzie przeważają świerki - przy podejściu ku końcowi buków wychodzi słoneczko.Robimy sobie postój po wyjściu z lasu .Podziwiamy Pikuja i Stoha - widac je w miarę dobrze a mamy dokładny opis panoramy .Wolnym tempem robiąc fotki - które wychodża rewelacyjnie - bo chmury i słonko tworzą na połoninach "koronke " cienia i światła - podchodzimy na górkę - chwilowy oddech na Siodełku i w górę .Tarnica jeszcze bez barierek ale zatłoczona .Rozkładamy karimatkę z widokiem na Halicz i Krzemień.Na szczycie spotykamy oazę - fajnie spiewają i gdy już mamy schodzić zaczyna się ich Msza Św .Oczywiście zostawiamy drobnaczki w Krzyżu aby powrócić .Na górze mamy piekną pogodę - chury znikają i świeci ostro słonko .Jest bardzo gorąco i szybciutko łapie nas opalenizna.Schodzimy do Wołosatego i w barze Pod Tarnicą konsumujemy pierogi ruskie oraz kawkę .Dokuczją muszki - ale i one są tu cudne .Postanawiamy ze jedne dzień to nam mało - na przyszły wypad planujemy już nocleg.Wracamy do domu pelni wrażeń i coraz bardziej zakochani w Biesach .


Odpowiedz z cytatem