Cytat Zamieszczone przez Marcin Zobacz posta
Czar Bieszczadów, Wojomir Wojciechowski, Carpathia, 2009...
Minus: trudno się czyta tą książkę. Autor skacze z epizodu na epizod i robi to w taki sposób jakby chciał przekazać jak najwięcej, jakby się śpieszył... w jego wspominki bardziej wkradają się szczegóły, które jakby ładnie zredagować fajnie by się czytały. Niestety słaba redakcja tej książki może zniesmaczyć czytelnika. Czar Bieszczadów może być odczytywany jako "strumień świadomości" autora, literackie memento, a czasami nawet próbę tłumaczenia pewnych faktów... Książka ta nadaje się dla zagorzałych amatorów Bieszczad ze stażem... początkujących może znużyć ilość nazwisk, faktów, miejsc...
Książka jak na razie dostępna (o ile mi wiadomo) w Muzeum przyrodniczo - Łowieckim "Knieja w Nowosiółkach... nawet na stronie wydawnictwa nie ma wzmianki o niej.
...kupiłem w księgarni na Sobieskiego w Rzeszowie - 30 pln, najpierw przejrzałem ją pobieżnie i pooglądałem zdjęcia - bardzo ciekawe!
a dziś zacząłem czytać i potwierdzam w/w, że to książka dla bardzo zagorzałych amatorów Bieszczadów, bo czytanie ze względu na styl tej książki i jej konstrukcję jest bardzo nużące, raczej nadaje się do "przeglądania" i "doczytywania". Ta książka nie jest źle zredagowana, ona w ogóle nie jest zredagowana. Roman Małek i Marzena Staszewska (redaktorzy w stopce) zapewne znaleźli się w stopce dla większej chwały, ale kogo?
Bogdan Strycharz (korektor w stopce) chyba nigdy nie był w Bieszczadach (albo przejechał się z wycieczką po wielkiej obwodnicy, wycieczką z kiepskim przewodnikiem - dodam), skoro Sokoliki i Sokolniki to jedno, a Lutek z Połoniny jest "Pańczukiem".
Wiele smaczków i to nie tylko bieszczadzkich zawiera ta książka, np:
... Oczywiście mieszkańcy tych budynków się później zmieniali. W końcu stały
się one własnością, zwłaszcza Berlingówka, Skarbu Państwa. ...

wielka szkoda, że teksty Woja trafiły do takich redaktorów, zwłaszcza "redaktorów", bo on jest leśnikiem, a nie pisarzem, a oni?