Przeczytałem tą książkę od deski do deski, mnie nie sprawiało to trudności. Może dlatego ze w każdym nowym zdaniu szukałem ludzi których znam, znałem. Sam w szkole średniej miałem okazję pracować na przystani na Olchowcu, budowaliśmy z harcerzami z stanicy tarnobrzeskiej ścieżkę wysypaną żwirem. Oczywiście pod okiem Jasia Pochyły. Szeryf to, też legenda tamtych czasów. Woj przekazał swoje wspomnienia, może nie tak jak to robią profesjonaliści ale super że coś takiego się ukazało. Wspomnień Woj ma na kilka takich książek , zdjęć także, co napisała Kalina. Pozdrawiam Cię Kalinko.