"No a jakie ma wywołać odczucia ta krew np martwego dziecka w ramionach matki???"
No właśnie tylko z narodzin krew czerpie taką moc i radość, dochodzimy do sedna (i nie popadaj w skrajności).
"No a jakie ma wywołać odczucia ta krew np martwego dziecka w ramionach matki???"
No właśnie tylko z narodzin krew czerpie taką moc i radość, dochodzimy do sedna (i nie popadaj w skrajności).
Ale to TY się powoływałaś na telewizję, a nie ja prawda?
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
tylko po to, żeby pokazać przeciwwagę
Ale jaka to przeciwwaga?ja to też jest obrzydliwe
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Z Twojego punktu widzenia, ale to się może zmienić kiedyś...Chciałabym się dowiedzieć, obiecaj, że o tym napiszesz
Obiecuję, że jeśli kiedykolwiek uznam jakąkolwiek krew za fajną (poza tą w kaszance, ale ta już, że tak powiem zmieniona z lekka) to Ci o tym powiem!
a na razie krew jest dla mnie obrzydliwa i powoduje mdłości jeśli widzę ją na żywo, o jej zapachu już nie wspomnę.
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Właściewie to Cię rozumiem. Bo ja też nie lubię widoku krwi i zapachu, tylko, że akurat przy porodzie własnego dziecka nie zwraca się na to uwagi. To przysłowiowy pikuś! Jednak opowiem co innego, jak to jest być postronnym świadkiem. Kiedyś chciałam być lekarzem i pracowałam w szpitalu jako sanitariuszka (salowa), aby zdobyć punkty na studia (wybrałam max wersję 8 mies. = 8 pnkt.). Byłam na oddziale dziecięcym, swoją drogą też wiele się nauczyłam (choćby i szczotką dobrze zamiatać). W owym czasie był też znajomy lekarz na stażu, który pracował na porodówce i mnie tam zabrał. I widziałam poród, ostatnie chwile - wyjście dziecka, to było niesamowite (coś co rekompensuje wszystko inne), dopiero jak zaczeli kobitę zszywać to mi się słabo zrobiło i odpłynęłam. Cieszę się, że mogłam to na własne oczy zobaczyć, choć jestem biologiem (a może dlatego) to strasznie mnie to fascynuje.
...kaszanka jest obrzydliwa, jak możesz... wrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
...ewolucja - wspomniałaś coś o mutacjach dostosowujących nas codziennie do środowiska... to jest własnie ewolucja.. fakt że te mutacje następują.. fakt że wirus grypy mutuje sie i jest odporniejszy.. to też jest na swój sposób ewolucja... czyli rozwój najprościej mówiąc.. wszak nic w miejscu nie stoi... notabene wrzuciłem ten filmik Piskalowi także i po to, że być może w jakiś zaczarowany sposób przyczyni się do powstania wizji kobiety... Słyszeliście o doświadczeniu 100tnej maupy?... Wydaje mi się że racjonalizowanie za wselką ceną i stawanie tylok po stronie nauki, lub tylko po stronie ducha jest tak samo błędne jak monochromatycznośc moralna... ale to tylko moje spojrzenie.. relatywizm to już coś... Jak z wiarą... nie jesem ani wierzącym , bo nie nikt ani nic nie udowadnia mi istnienia Boga, ani ateistą, bo nie brnę ślepo za autorytem naukowym. jestem czymś po środku...
Ostatnio edytowane przez trzykropkiinicwiecej ; 05-11-2009 o 18:18
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)