wg mojej teorii czemu mamuty miałyby nie wyginąć???
czy ja napisałam, że każdy zwierzak czy roślinka się zaadoptuje do każdych warunków środowiska???gdzie?bo ja tego nie widzę
Organizmy sa po prostu zdolne do procesu adaptacji, albo...giną.
Ja Cię nie zamierzam do niczego przekonywać, że tak było, bo jak było to i ja ani nikt nie wie. A wiara jest kwestią wiary-jest irracjonalna sama w sobie. Natomiast dziwi mnie to,że Wy jak ognia się boicie słowa Bóg. Jakby to było nie wiem co złego, i jak ktoś otwarcie się do Niego przyznaje to od razu jehowita, albo inne śmiechy chichy o wierze w kosmitów (których ja osobiście nie wykluczam jeśli tak nazywamy inne życie gdzieś we wrzechświecie).
Chodzi mi o teorię ewolucji wg której życie nie zostało stworzone przez Boga, a wyewoulowało sobie z... no właśnie z czego???
a potem co gorsza się rozwijało i powstawały szczerzuje, glonojady, patyczaki,ptaki, człowiek...;-))))
I na tą teorię nie masz i nie znajdziesz dowodów, a nie że organizmy żywe się zmieniają i dostosowują do środowiska-albo...giną właśnie jak mamuty.
Czego tu nie rozumieć?
Ta teoria jest taką samą teorią jak kreacjonizm-dokładnie identyczną-też w nią się wierzy irracjonalnie.