faktycznie niżej jest gorzej, ale nie do końca. Na podejściu na Jasło od strony Cisnej jest w zasadzie "czysto", za to zejście z Fereczatej do Smereka, a szczególnie końcówka od stokówki w dół to już prawie tragedia (tak było w połowie zeszłego miesiąca). Ostatni odcinek poszliśmy po prostu na szagę, szlakiem nie było sensu.
Zauważyłem też, że większą przeszkodą są powalone mniejsze drzewa iglaste, na których zalegał śnieg. Stanowiły barierę niedopokonania. Trzeba je omijać. Wielkie zwalone buki czy świerki było łatwiej przejść.
Słyszałem, że gmina Komańcza bardzo ucierpiała, stąd moje pytanie o odcinek Duszatyn-Jeziorka, tam ponoć było strasznie dużo śniegołomów, które trzeba omijać klucząc po lesie.
Oj dużo pracy czeka po zimie.



Odpowiedz z cytatem
