Cześć Jarku
Noclegów nie zazywaliśmy za dużo, mieszkaliśmy głównie w namiotach - w Durmitorze, w Bjelasicy i w Komovi.
W Durmitorze są tak zwane bivaki - czyli schrony - szałasy - nocleg tam jest darmowy, ale bardzo często nie ma tam miejsc. To są po prostu blaszane budki lub drewniane szałasy o pojemności pieć osób.
W Bjelasicy nocleg na campingu przy Biogradskim jeziorze kosztował 3 e za osobę i 1 e za namiot. Są tam toalety, wyznaczone miejsce na ognisko, śmietniki i umywalka.
W Bjelasicy także widzieliśmy dwa górskie schroniska - nowe budynki o pojemności maks dziesięć osób. Biorą jak za zboże :) 8 e za nocleg! Strasznie drogo.
W Komovi w miejscu zwanym Stavna jest coś co się nazywa Eko katun Stavna. Można tam wynająć pięcioosobowy, piętrowy domek z szykanami - łazienka, kuchnia, łózka z pościelą i naprawdę wygląda to ładnie. My nie skorzystaliśmy, bo nie chcieli nas tam wpuścić w dwadzieścia osób :) ale za to pozwolili rozbić namioty za domkami, w obrębie katuna, można było także rozpalić ognisko a kibelek w sławojce - za zupełna darmochę! W Eko Katun jest także bar, ze znakomita kawą i specjałami kuchni miejscowej - jest dość drogo - 1,5 e za kawę.
Nocowaliśmy także nad Jeziorem Szkoderskim - w miejscowości Vranjina. Przy szosie stoi motel, nam się udało stargować cenę do 4 e za łeb, ale nocowaliśmy na tarasie - z użytecznością łazienki. W tym motelu pokoje czteroosobowe z pościelą - 5 e, a dwuosobowe - 20 e.
W Kotorze znaleźliśmy okazyjnie nocleg pod dachem - ubiłyśmy interes z dziewczyną, która stała na dworcu :) Za 8 e od osoby dostaliśmy jeden spory pokój na 20 osób (noclegi na karimatkach, spaliśmy głównie na tarasie), używalność łazienki i kuchenki. Warunki lekko spartańskie, ale dało się przeżyć - była ciepła woda, kible były czyste. Szczerze mówiąc, nie wiem, ile kosztują kwatery w Kotorze - takie przyzwoitsze. Pani w informacji biura turystycznego mówiła, że łózko może kosztować nawet do 50 e za noc. Informacja nie zweryfikowana :)
Noclegi w okolicach Boki Kotorskiej na campingu - 3 e za osobę, 1,5 e za namiot - nie wiem, jak warunki.
Transport publiczny.
Należy pamiętać, ze to są Bałkany. Zatem bałkańskie poczucie czasu. Nawet jeżeli jest napisane, ze autobus bądź pociąg jest o tej godzinie, nie zawsze możemy się spodziewać, ze tak będzie. Szczególnie, ze na stacjach bądź przystankach pośrednich często nie ma rozkładów. Mieliśmy tak z pociągiem osobowym Podgorica - Bar. Przyjechał opóźniony o godzinę, a moze po prostu tak miał w rozkładzie - nie wiem :))
Z dworców końcowych (Podgorica, Bar, Kotor, Kolasin, Mojkovac) raczej odjeżdżają punktualnie.
Stan komunikacji jest porównywalny z naszą. Na małych trasach często jeżdżą małe busiki, ale na większych, np na wybrzeżu - normalne autobusy. Klimatyzacji nie ma :) Pociągi są w stanie naszych lat 90. Kible nie odrzucają za bardzo. Takie nasze PKP. Na trasie Bar - Belgrad jeżdżą pociągi, które mają niewątpliwą zaletę - rozkładane siedzenia tak, ze można zrobić z nich wygodne łóżko.
Ogólnie rzecz biorąc komunikacja publiczna jest ok. Pociąg do Belgradu odjechał punktualnie, komunikacją jeździło sie też fajnie. Mozliwe, ze dla osób z zachodu to jest egzotyka, dla nas, przyzwyczajonych do PKP, nie było to kłopotem :)))



Odpowiedz z cytatem



