Złote samoródki z Kolorowych Bieszczadów przypomniały mi pewne miedziaki pod taflą wody w całkiem innym rejonie świata, ale zwyczaj zawsze ten sam: zamachnąć się od tyłu i przez lewe ramię...To wrzuciłam, żeby wrócić!
Złote samoródki z Kolorowych Bieszczadów przypomniały mi pewne miedziaki pod taflą wody w całkiem innym rejonie świata, ale zwyczaj zawsze ten sam: zamachnąć się od tyłu i przez lewe ramię...To wrzuciłam, żeby wrócić!
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)