Można nawet z cyfry robić - nawet łatwiej uzyskać super tonalność fot. Ale prawdziwa bajka zaczyna się, gdy pokusimy się np o technikę gumy zwanej gumą warszawską. Cyfrowe foto przenosimy w żądanej skali na kliszę w naświetlarni, w negatywie i stykowo robimy odbitki na spec papierze przygotowanym samodzielnie. Zdobywamy więc (np. ode mnie) podręcznik Dederki i jedziemy.
Polecam...
I pozdrawiam,
Derty



Odpowiedz z cytatem