Pokaż wyniki od 1 do 10 z 24

Wątek: Same świętoszki ? A może to ukryta hipokryzja ?

Widok wątkowy

  1. #15
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,530

    Domyślnie Odp: Same świętoszki ? A może to ukryta hipokryzja ?

    No to teraz zrobimy doświadczenie. Ja nie jestem spamerem.

    Słuchajcie (a raczej: czytajcie) !!!

    W Internecie (na tym forum) znalazłem poniższy tekst, który mnie zainteresował. Jaka jest Wasza opinia na temat poruszony przez autora ?
    Mnie interesują opinie przedstawicieli obu płci, wyrażone ogólnie, bez potrzeby powoływania się na osobiste doświadczenia.
    Po prostu poddaję ten temat pod dyskusję.


    Cytuję: Mężczyźni w większości nie cierpią na żadną związkofobię, natomiast często stosują strategię przetrwania”, którą nazywam: „kryzysowa narzeczona”. Zanim na horyzoncie męskiego wzroku pojawi się ONA, panowie zazwyczaj nie czekają na nią w samotności, ale wiążą się przejściowo z kimś, kto umili im czas oczekiwania na kobietę ich życia. Ten ktoś, to właśnie taka „kryzysowa narzeczona”. Taka partnerka wzbudza naturalnie ich sympatię, lubią z nią pogadać i spędzić trochę wolnego czasu, nie wyłączając oczywiście namiętnego seksu. Kobiety często interpretują to jako rozwijające się uczucie. Niestety jest to na ogół tylko jednostronne, kobiece uczucie. Mężczyźni tak naprawdę nie kochają „kryzysowych narzeczonych” i związki z nimi kończą się albo w momencie pojawienia się na męskim horyzoncie JEJ, albo w momencie gdy „kryzysowa narzeczona” za bardzo się zaangażuje. Czy to egoizm? Z punktu widzenia kobiety tak, z męskiego punktu nie. Mężczyzna na ogół nigdy nie mówi „kryzysowej narzeczonej” o swojej miłości, nie snuje z nią planów na przyszłość, nie uważa więc, że w jakikolwiek sposób zwodzi ją lub okłamuje. Daje jej trochę zainteresowania, trochę seksu, trochę wolnego czasu i oczekuje tylko tego samego. Fifty – fifty. Problem wynika stąd, że to kobieta interpretuje jego zachowania jako przejaw wielkiego uczucia do niej. I również oczekuje tego samego. A poza sympatią i seksem, żadnej wielkiej miłości ze strony mężczyzny nie ma. W takim związku zakochana kobieta po jakimś czasie czuje się wykorzystana – dała wszystko, a otrzymała tylko trochę. Żeby nie usprawiedliwiać żadnej ze stron, dodam, że niektórzy mężczyźni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że kobieta się angażuje i nie ma pojęcia o tym, że pełni jedynie przejściową rolę w jego życiu...i z czystym sumieniem z tego korzystają...”
    Panowie czy zgadzacie się z jej opinią? Czy to tylko oczernianie czy coś w tym może być? Czy ktoś z Was tak postąpił ?



    .
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 06-11-2009 o 13:14
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. A może Kilimandżaro?
    Przez andrzej627 w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 62
    Ostatni post / autor: 20-08-2012, 23:06
  2. Poezja proza a może więcej?
    Przez mortifer w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 15-10-2011, 10:17
  3. hipokryzja?
    Przez oligocenmaster w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 216
    Ostatni post / autor: 09-02-2009, 23:05
  4. Hipokryzja
    Przez Barnaba w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 29-12-2007, 10:15
  5. 02.05. „Święty ruch i drobne stopy; święta święta ziem
    Przez Szaszka w dziale Spotkania i sprawy forumowe
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 14-05-2003, 21:29

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •