Nie wstydzę się przyznać, że w Jarku zakochałem się od pierwszego wejrzenia , a po obejrzeniu "Roku diabła" to już w ogóle zwariowałem na jego punkcie. Facet jest jedyny w swoim rodzaju i wymyka się wszelkim próbom szufladkowania. Trzeba go posłuchać i jeśli się go "kupi", to na całe życie. Naprawdę trudno znaleźć jego w Polsce jego odpowiednika, czyli kogoś, kto - reprezentując taki gatunek muzyki - tyle lat byłby obecny na scenie i trzymałby taki poziom.

No i warto wspomnieć, że koncert Nohavicy w Teatrze na Wodzie w Łazienkach (sierpień 200 był pierwszym koncertem wysłuchanym live przez 9-miesięczną naonczas Marcównę. Co prawda przysypiała w trakcie niektórych kawałków, ale budziła się na oklaski i aktywnie się dołączała do aplauzu A koncert "Doma" od lat na stałe gości w naszych odtwarzaczach: domowym (DVD) i samochodowym (CD).

Jeszcze dodam, że na studiach miałem lektorat czeskiego, z którego niewiele wyniosłem, ale - po zapoznaniu się z Jarkiem - na stare lata wróciłem do podręczników.

Koniec peanu, cześć pieśni