Gdy ja miałem 11 lat (w okolicach 11 w każdym bądź razie) pojechaliśmy z klasą na wycieczkę do Baligrodu.
Oczywiście nie interesowało nas nic innego oprócz czołgu. Wpadliśmy do środka i przekręciliśmy wieżyczką tak że lufa ustawiła się w kierunku komendy Milicji.
Ale się potem działo. Mało brakło a byłby proces polityczny. Panowie chcieli koniecznie wiedzieć kto kręcił korbką tak by ustawić lufę na Milicję i dlaczego akurat tam. Prawda była prozaiczna :) Dalej sie nie dalo bo lufa oparła podczas obracania wieżyczki się o drzewo które tam rosło, coś sie w tej cholerze zacięło i nie mogliśmy odkręcić jej spowrotem.

Tej wycieczki nie zapomnę do końca życia.

Morał z tej opowieści jest taki: musisz 11 latków zabrać do muzeum do Dukli :D