Poszperałam troszku po internecie i faktycznie najprzeróżniejsze potrawy zwane są bałabuchami, w zależności chyba od regionu. Znalazłam nawet przepis na nasze poleskie bomby różaneckie, które również podciągnięto pod bałabuchy. Osobiście jadłam je z grzybami i mocno mi smakowały. Nasza gospodyni nazywała je na 100 % bałabuchy. W jednym z portali podkarpackich znalazłam taki oto przepis :

BAŁABUCHY - zwane także „gryczanikami” lub „pierożkami” wywodzą się z okolic wsi Tryńcza. Do przygotowania bałabuchów potrzebne nam będą: ziemniaki, mąka gryczana lub żytnia pytlowa, jajka, kasza gryczana, podroby, cebula, czosnek, grzyby lub kapusta.
Ciasto ziemniaczane: ugotować 12-15 dużych ziemniaków, utłuc i ostudzić. Następnie dodać mąkę, sól, jajko i wyrobić ciasto. Uformować wałeczek o średnicy 5 cm i podzielić na porcje.
Farsz: podroby ugotować, czosnek, pokrojoną w kostkę cebulę podsmażyć na oleju. Wymieszać i doprawić do smaku. W zależności od upodobań bałabuchy możemy wykonywać z różnymi farszami, z kaszą gryczaną, kapustą lub grzybami.
Z tak przygotowanego ciasta i farszu formować bałabuchy. Piec w mocno nagrzanym piekarniku aż osiągnął złoty kolor.
Stanowią znakomity dodatek do czerwonego barszczu.

:)

Spróbuję, zobaczymy co z tego wyjdzie :), tylko ja w wersji grzybowej.