Basiu - to po prostu kolejne podobieństwo do telenoweli - zawsze znajdzie się paru facetów, którzy będą się kłocić o jakąs d...
a ponieważ popularne są ostatnio ankiety to ja też proponuję ankietę:
Wersja dla forumowicza czarnego:
Idziesz sobie biszczadzka dróżką w pięnych okolicznościach przyrody. Nagle na drodze pojawia się kałuża. Co robisz?
a) przeskakujesz lub obchodzisz kałużę, idąc sobie dalej i podziwiając widoki z uśmiechem na ustach,
b) stajesz, grzebiesz w kałuży butem, mącisz wodę w kałuży kijem, stoisz godzinę lub dwie i wszystkich przechodzących informujesz, że masz już dosć tych kałuż, że mogliby coś z tym zrobić. W końcu jednak stwierdzasz, że tak właściwie to szkoda czasu na pierdoły i idziesz dalej.
c) kładziesz sie na plecach i tarzajac w kałuży krzyczysz "ratunku, topię się" lub "ratunku, Warszawiacy mnie biją" oraz, że to dopiero początek, że ta kałuża to nic, bo po kałuży na pewno przyjdzie POTOP!!!
Wersja dla forumowicza zielonego:
Idziesz sobie bieszczadzka dróżką w pięnych okolicznościach przyrody. Nagle na drodze pojawia się kałuża. Co robisz?
a) przeskakujesz lub obchodzisz kałużę, idąc sobie dalej i podziwiając widoki z uśmiechem na ustach
b) stajesz, grzebiesz w kałuży butem, sądząc, że jeśli ją rozgrzebiesz to nie będzie jej widać, i Twoi towarzysze wędrówki oraz inni wędrowcy nie będą musieli patrzeć na tę paskudną kałużę. Stwierdzasz w końcu jednak, że rozchalpując kałużę robisz jeszcze większe błoto więc dajesz sobie spokój i idziesz dalej mówiąc sobie w duchu, że przecież każda kałuża w końcu wyschnie.
c) rzucasz się na kałużę z paczką chusteczek i nie słuchając dobrych rad towarzyszy wędrówki, że przecież, to jest bez sensu i że poświecając czas kałuży tracisz okazję do zobaczenia czegoś pięknego co czai sie za zakrętem - dzielnie wycierasz kałużę dalej, nie zauważając, że zapadła już noc, towarzysze odeszli a wkoło sami wilcy...
Odpowiedzi pisemnej nie oczekuję, bo i tak tu zaśmieciłam
Pozdrawiam




Odpowiedz z cytatem