Wygląda na to, że ten wątek to „mój” tabloid
Więc specjalny tekst do tego pisemka…
Poniżej przytaczam tekst, kursywą pisany, który napisałem zaraz po zakończeniu głosowania i chociaż dziś na chłodno bym sporo z niego wyciął to jednak go zostawiam, niech odda mój ówczesny stan ducha, bo ten obecny jest diametralnie odmienny. Chciałem już wtedy go umieścić, ale uznałem, że zanim to zrobię to jednak wypada pogadać trochę z szefem i… kilka PW poszło w obie strony.
Na koniec tamtej korespondencji uznałem, że tak jak po cichu stałem się modem, tak też po cichu należy się z modem pożegnać.
Wewnętrznej emigracji nie uskuteczniam, lojalność forumową zachowuję, jak coś(!) mnie ruszy na Forum to swoje napiszę, jak pojadę sobie w Bieszczady to zdam Wam później (a może i na bieżąco) relację, planuję(!) na jeden dzień wpaść na KIMB a tuż przed jeszcze poszwędam się i może nawet przy okazji poszukam skrzynek geokach`owych. Więc jak widzicie zero sensacji.
Teraz wspomniany na początku tekst…
Spektakl o d…. był typową sytuacją jaką spotyka się w życiu… zwracasz komuś uwagę… znajduje się zaraz obrona, która robi niezły raban i zaczyna atakować tego co raczył(!) zwrócić uwagę… są też obrońcy tego co zwrócił uwagę, jednak są cichsi. „Spektakl” trwa, przybywa gapiów, którzy mają dziesiątki powodów by się nie wychylać. Są wśród nich też tacy co słowem popierają atakujących, aby ich zapamiętali, że są z nimi… jednak aktywnie nie włączają się do awantury. Jakaś nawiedzona kobieta krzyczy o honorze chociaż sama nie ma pojęcia o tym słowie. W tle leci Obława śpiewana przez Jacka Kaczmarskiego. Sytuacja jaką można spotykać na co dzień… najlepiej być wtedy widzem, nic nie widzieć i być gotowym do natychmiastowego odejścia. Anonimowa większość… czy będzie na NIE czy na TAK to dla nich ganc egal. Niektórzy nawet się śmieją, bo jeden z trybunów śmiesznie (hmm, niesmacznie, głupio) gada a może normalnie błaznuje.
Jakiejś bliżej nie określonej liczbie osób pasuje uzewnętrznienie swoich „d-obitnych” emocji, innemu już pasuje powiedzieć nawet kawał z kilkoma k…..i na Forum… i nikt(!) nawet nie stęknął… to przecież język powszedni, takim się mówi! Słyszałem tylko obrońców języka naszego powszedniego, a tym co on nie pasuje to jest obojętne? Czy to tylko mi nie pasuje? Mówię wyłącznie o Forum, nie o ulicy, pubie, prywatnej rozmowie…
Jacek Kaczmarski kończy śpiewać, kończy się spektakl a życie toczy się dalej… bo musi się toczyć.
Głosowanie się skończyło tak jak się spodziewałem a cała sytuacja, która doprowadziła do głosowania, jest żywcem wzięta z team building w wydaniu ekstremalnym. Oczywiście z wnioskami dla mnie, chociaż wielu też takowezapewne nabyła.
- Bardzo dziękuję tym, co jednak odważyli się powiedzieć NIE, chociaż wiem, że kierowali się różnymi motywami. Jeszcze raz Wszystkim głosującym na NIE, dziękuję! Jednemu szczególnie… jemu już wcześniej osobiście podziękowałem.
- Dzięki głosującym na TAK spojrzałem na Forum inaczej.
- I jak to zazwyczaj bywa… najwięcej było niezaangażowanych, domyślam się, że mieli różne motywy by nie głosować lub mieli to gdzieś.
Ten post jest moim ostatnim w tym temacie... życie przecież toczy się dalej i przynosi ciągle coś nowego. Ten temat się skończył, przynajmniej dla mnie… mający ochotę ciągnąć go dalej… niech dalej pociskają. Są przecież tacy na Forum co o Bieszczadach mało, lub w ogóle mało piszą, ale byle okazja zaraz rodzi u nich wenę twórczą. Czy znowu wenę złapią?
Już nie kursywą… pozwolicie by mój tabloid padł? Jeśli nie, to… „Hej, szable w dłoń, tuki w juki a łupy wziąć w troki. Hajda na koń okażemy się godni epoki…” :)



Odpowiedz z cytatem