Strona 1 z 5 1 2 3 4 5 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 46

Wątek: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Darku, z wielkim zainteresowaniem przeczytałem wywiad z Tobą, w którym trochę odsłoniłeś kulisy swojej „emigracyjnej” decyzji. Można powiedzieć, że poszedłeś „na całość” - no bo jak inaczej nazwać taki radykalny krok życiowy ?
    Ani Twojej decyzji życiowej nie krytykuję, ani nie jestem jej zwolennikiem. Wydaje mi się tylko, że ją rozumiem. Poniżej napiszę o identycznym rozwiązaniu, jakie 27 lat temu wybrał mój kolega z czasów uniwersyteckich, nazwijmy go M.A. Być może nawet on to przeczyta - swego czasu przemejlowałem mu link do Naszego Forum i poinformowałem o moim pseudonimie „Stały Bywalec”. Ale czy zaczął czytać forum - tego nie wiem.

    Otóż M.A. to facet swego czasu naprawdę świetnie się zapowiadający, bardzo inteligentny i zdolny, o dobrym charakterze, do tego b. przystojny i z wielkim powodzeniem u płci pięknej. Wysoki (ponad 1,90 m) i w tzw. kaukaskim typie męskiej urody. Z osiągnięciami sportowymi w latach 70-tych.
    W 1981 r., mając 30 lat, był doktorantem i młodym pracownikiem naukowym na UW. Polityką się czynnie nie zajmował, a ówczesne wydarzenia społeczne obserwował raczej z dystansu. Nieboszczki PZPR ani nie popierał, ani jej też nie zwalczał.
    Był kawalerem - bezdzietnym, chociaż kilka razy o mało co nie został tatusiem.
    Na jesieni owego 1981 r. wyjechał do Kanady trochę popracować (fizycznie) i przywieźć nieco twardej waluty do kraju. Na UW miał w tym czasie niewiele zajęć, jakoś ten wyjazd pogodził z obowiązkami akademickimi. Zresztą miał wrócić przed Świętami Bożego Narodzenia. Gdyby powrócił, na pewno byłby w tej chwili profesorem na Uniwersytecie Warszawskim. Doktorem habilitowanym, być może już z tytułem naukowym profesora. Dziś oglądalibyśmy go w TV, a książki jego autorstwa stałyby na półkach w księgarniach.

    Ale nie wrócił. W Kanadzie dowiedział się o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego i uległ ogólnej psychozie strachu („rzeź” w Polsce, obozy koncentracyjne na stadionach sportowych, itp. brednie). Rząd kanadyjski zapewnił wówczas Polakom, którzy się tam znaleźli, pomoc materialną i socjalną, możliwość zdobycia potrzebnych kwalifikacji zawodowych, itp.
    M.A. tę szansę wykorzystał. Języka nie musiał szlifować, gdyż angielskim władał biegle już od kilku lat, m.in. swobodnie czytając zagraniczną prasę specjalistyczną. Uznano mu polski dyplom i wkrótce zaczął pracować w Calgary jako urzędnik pewnej korporacji. Celowo nie podaję bliższych danych identyfikacyjnych, litery „M.A.” też nie zawierają inicjałów jego nazwiska.
    W połowie lat 80-tych M.A. postanowił się usamodzielnić i założyć własny biznes. I tu mu, już na starcie, nie wyszło.
    M.A. miał już wtedy trzydzieści kilka lat. Wg niego - dopiero trzydzieści kilka. Gdyby był jedynie „mózgowcem”, to prawdopodobnie powróciłby na drogę urzędniczej karierki. Ale on był także zdrowym, silnym i wysportowanym facetem, świadomym swoich ponadprzeciętnych możliwości fizycznych. Podjął się więc bardzo trudnej i niebezpiecznej pracy fizycznej, za to bardzo dobrze płatnej. Uchylę nieco rąbka tajemnicy - pracy związanej z morzem.

    Pracę tę na ogół wykonują ludzie silni i młodzi - dwudziestokilkuletni. Poza tym nie powinno się jej, ze względów zdrowotnych, wykonywać dłużej niż dwa, trzy sezony (kilkumiesięczne). Natomiast M.A. poświęcił się jej o wiele dłużej (kilkanaście lat), a i rozpoczął ją będąc już dobrze po 30-tce.
    W nowym zawodzie też w pewnym momencie zapragnął przestać być pracownikiem najemnym i rozpoczął działalność na własny rachunek. I znów biznes, też na samym starcie, mu nie wypalił.

    Znów pech ? Mój kolega niczego nie przesądza, ale podaje wiele przykładów, gdy osoby rozpoczynające własny biznes padają na samym starcie. Często w niejasnych okolicznościach - dochodzi do wydarzeń, których się absolutnie nie przewidywało. Tak właśnie było, dwukrotnie, w kanadyjskim życiorysie mojego kolegi. Tak więc, Darku, bądź przezorny !

    Z czasem doszło do tego, do czego dojść musiało. M.A. stracił zdrowie. Gdyby nie owa niszcząca organizm robota, byłby teraz wysportowanym „oldboyem”, a tak ?
    Wyprocesował po sporych perypetiach rentę inwalidzką, która pozwala mu w miarę godziwie żyć, oczywiście w połączeniu z oszczędnościami z okresu ciężkiej pracy. Oszczędności te byłyby wyższe, gdyby nie bankructwo ostatniego „własnego” biznesu.
    Paszport polski oczywiście zachował, do „starego kraju” przylatuje raz na 2 - 3 lata.

    Jak sobie dziś żyje ? Ma 57 lat, mieszka w Vancouver w szeregowcu wzniesionym wg technologii szkieletowej (sto kilkadziesiąt metrów kw. powierzchni użytkowej) w chińskiej dzielnicy. Taka chyba lower middle class society. Jest żonaty (powtórnie) z dużo młodszą od siebie emigrantką z Polski, mają córeczkę - bardzo zdolne, ładne i w ogóle udane dziecko. Dom chyba już spłacili, chociaż nie jestem tego pewien.
    Co kilka miesięcy budzi mnie nocnym telefonem i ucinamy sobie nieraz godzinną nawet rozmowę (twierdzi, że go to prawie nic nie kosztuje, chociaż nie jest to rozmowa via komputer). Ostatnio wprawił mnie w osłupienie - zastanawia się, czy by (na stare lata) nie powrócić do Polski.

    I to byłoby, Dariusz, tyle. Tylko tyle i aż tyle.
    Powodzenia !!!
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 13-07-2008 o 20:14
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #2
    Pa(i)n killer Awatar admin
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    London, Ontario :]
    Postów
    1,482

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Przezorny oczywiscie bede. :)

    Obraz Kanady dzisiaj jest dla mnie taki jak sobie to wyobrazalem kiedys, a czasem kompletnie inny. Przechodze obecnie przez swoista "kakofonie nastrojow".
    Sam nie wiem jak to opisac :)

    Zdecydowanie najblizej tutaj do swoistego miksu miedzy Wielka Brytania/Francja i Holandia jednoczesnie a USA.
    Czyli bardziej ogolnikowo piszac: cos jakby pomieszanie europejskiej kultury i amerykanskiego stylu zycia. Mnie sie to podoba i chyba tego szukalem.

    Zdecydowanie teraz Kanada to nie miejsce gdzie latwo i szybko zarobi sie twarda walute. Kanadyjski dolar nie jest juz tak twardy jak 30 lat temu i Kanada dzis to chyba kraj inny niz wtedy gdy jechal tutaj Twoj przyjaciel.
    Z nim laczy mnie to, ze docelowo chce osiedlic sie w jego okolicach - czyli zachodnie wybrzeze. Lowic raczej niczego nie bede :).
    Mysle o zaczepieniu sie w IT. Czas pokaze co z tego wszystkiego wyjdzie.
    Jak zawsze jestem niepoprawnym optymista
    Pozdrawiam
    Darek Magusiak


    "bzdura! widział ktoś sapera na linuksie?! albo pasjans? brak tych podstawowych aplikacji biurowych dyskwalifikuje ten system w urzedach."

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    12.2006
    Postów
    22

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Witaj

    Sorki za wtręta - cosik o Kanadzie na dziś
    http://wiadomosci.onet.pl/1497039,2678,kioskart.html

    Co do branży IT - postaram się cosik Ci podrzucić w tym tygodniu.

    Życzę wytrwałości

    pipa vel pipa

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar Barnaba
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Festung Posen
    Postów
    1,640

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    a mi się wydaje że w Kanadzie fajnie jest. Dużo lasów, ponoć nie ma przestępczości dużej, nic mi nie wiadomo żeby były jakieś tam wojny. Kanada kojarzy mi się z zielonym spokojnym krajem, któremu bliżej do normalności niż któremukolwiek innemu...

    Darku, a powiedz jak tam z kobietami? Bo że w Anglii nie ma czego szukać to już wiem, w Niemczech też nie tęgo, pod tym względem podobałoby mi się w Brazylii zabarłożyć jakiś czas, no ale jak tam u Ciebie? Ciekaw jestem strasznie....
    https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!

  5. #5
    Pa(i)n killer Awatar admin
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    London, Ontario :]
    Postów
    1,482

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Kanada jest zdecydowanie krajem gdzie dba się o środowisko i zasoby. Co do przestępczości to nie wiem :) Nie widziałem nic niepokojącego.
    Z tego co słyszę w TV jest trochę problemów z Indianami, którzy co i rusz wzniecają lokalne mikropowstania pod tytułem "oddajcie naszą ziemię".
    Klimat jest inny niż w PL. Jest obecnie gorąco (do +30) oraz wilgotno (do bodajże 85%) co powoduje że cieżko to znieść bez klimatyzacji.

    Jeśli o kobiety chodzi. Nie musisz jechać do Brazylii :). One są tutaj!
    I zdecydowanie wspieram Twoją tezę, iż Brazylijki należą do ścisłej czołówki światowej pod względem urody.
    Jeśli chodzi o rodowite kanadyjki to powiedziałbym, że w Polsce na grupę 100 dziewczyn, odsetek tych "zjawiskowych" jest większy.
    Fajniejsze jest natomiast to, że ludzie się do siebie uśmiechają.
    Spora emigracja ludzi z całego świata powoduje, że widać na ulicach ogromną różnorodność ras i styli bycia. Ameryka Środkowa i Południowa ma spory udział w ogóle imigrantów.
    Pozdrawiam
    Darek Magusiak


    "bzdura! widział ktoś sapera na linuksie?! albo pasjans? brak tych podstawowych aplikacji biurowych dyskwalifikuje ten system w urzedach."

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Dariusz, pamiętaj o b. ważnej sprawie - gdy będziesz kiedyś rozpoczynał własny biznes (taki na własny rachunek), to nie oszczędzaj na ubezpieczeniu. Nawet gdyby miało Ci to opóźnić start o rok.

    Mój opisywany kolega tego zaniedbał. Dwa razy w życiu - ale właśnie były to te dwa newralgiczne „razy”.

    W połowie lat 80-tych stało się to po raz pierwszy. Z urzędniczych oszczędności postanowił założyć w Calgary sklep. Oczywiście nie z samych oszczędności, bo te by mu nie wystarczyły. Dobrał sobie wspólnika, też z jakimś kapitalikiem. Opracowali biznes plan, dostali kredyt z banku, najęli lokal, kupili pierwszy towar. Nie starczyło im jednak forsy na pełne ubezpieczenie. Ledwo zdążyli ten sklep otworzyć. Którejś z dosłownie pierwszych nocy na sklep napadli złodzieje (prawdopodobnie Indianie). Policja przyjechała już po 5 minutach, ale okazało się to o jakieś 3 minuty za późno. Bliższych szczegółów co do owego biznesu nie podam, napiszę tylko, iż nie był to byle jaki „sklepik”, lecz raczej taki, który nazwalibyśmy „salonem”. A towar był w nim bardzo drogi i nie specjalnie trudny (po włamaniu się) do wyniesienia.

    Ten „drugi raz” nastąpił jakieś 10 lat (co najmniej) później. Kolega kupił kuter, konieczne wyposażenie (ale nie do połowu ryb, bo to nie o ryby w tym przypadku chodziło), zatrudnił pracownika. Też oczywiście z udziałem kredytu bankowego. I też mu nie starczyło na „full insurance”. Kilkanaście godzin po pierwszym wyjściu z portu w morze zostali (w nocy) staranowani przez większy statek. Ledwo przeżyli. Oczywiście dochodzenie, różne komisje morskie i lądowe, etc. Podobno do dziś nie ma jednoznacznej ekspertyzy, kto wtedy zawinił: czy oni, czy sternik tej większej łajby.

    Czy to jakieś fatum nad M.A. zaciążyło ? Może. Ale kolega sypie podobnymi, licznymi przykładami, gdy czyjś nowo uruchamiany biznes - zaplanowany ze szczegółami i dopięty niemalże na ostatni guzik - zaraz po starcie się wali. W okolicznościach mało prawdopodobnych i raczej nieprzewidywalnych.

    Tak więc, Dariusz, jeszcze raz apeluję, bądź przezorny.

    A co do Vancouver - tam strasznie leje. Mój kolega twierdzi, że gdyby mógł ponownie wybierać, to by tego deszczowego miasta nie wybrał. I nie widzi tam siebie „docelowo”, nawet gdyby miał pozostać w Kanadzie.

    Darku - powodzenia !!!
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  7. #7
    Bieszczadnik Awatar Barnaba
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Festung Posen
    Postów
    1,640

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Cytat Zamieszczone przez admin Zobacz posta

    Fajniejsze jest natomiast to, że ludzie się do siebie uśmiechają.
    Zgadza się! W ogóle chyba wszędzie się ludzie częściej uśmiechają niż u nas w kraju. Polacy chyba należą do najbardziej utyranego, zmęczonego i przygnębionego narodu świata! Niestety tak właśnie jest.

    Dodatkowo jeśli miałbym wytypować gdzie będzie następny konflikt zbrojny, Kanada byłaby najodleglejszym od tego miejsca krajem. A ja nie lubię wojen i uważam że wyjazd do Kanady jest jak najbardziej słuszny- no chyba że do Brazylii, hyhy. Oj tak,...

    ehhh
    https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!

  8. #8
    Bieszczadnik Awatar Anyczka20
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    Sanok / Dublin
    Postów
    751

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Z tym uśmiechaniem się, to niestety prawda. U mnie też to jest bardzo zauważalne...i w ogóle ludzie jacyś tacy bardziej serdeczni
    "Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj,
    Jaki spokój można znaleźć w ciszy.
    Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha ..."

    www.anyczka20.fotosik.pl
    www.youtube.com/Anyczka24

  9. #9
    Pa(i)n killer Awatar admin
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    London, Ontario :]
    Postów
    1,482

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Ludki nie maja takiego cisnienia jak u nas. Jakos im sie tutaj wszystko inaczej uklada.
    Jesli masz prace to ok - zyjesz na poziomie. Jesli nie masz pracy to idziesz na zasilek i tez z glodu nie padniesz.
    Owszem sa tacy, ktorzy za wszelka cene chca "przeskoczyc" o dwie klasy spoleczne wyzej i pracuja po kilkanascie godzin dziennie, 7 dni w tygodniu ale to ich wybor.

    Dariusz, pamiętaj o b. ważnej sprawie - gdy będziesz kiedyś rozpoczynał własny biznes (taki na własny rachunek), to nie oszczędzaj na ubezpieczeniu. Nawet gdyby miało Ci to opóźnić start o rok.
    Ubezpieczenia tutaj to temat rzeka. Zdarzylem sie o tym przekonac gdy kupilem samochod, a nie mialem jeszcze tutejszego prawa jazdy.
    Okazuje sie ze mozna kupic samochod bez zadnych problemow - jak paczke czipsow, ale nie mozna go zarejestrowac bez ubezpieczenia. Nie dostaniesz ubezpieczenia bez prawa jazdy :) i kolo sie zamyka.
    Ogolnie ubezpieczenia komunikacyjne sa kosmicznie drogie ale tez sumy na ktore sie ludzie tutaj ubezpieczaja sa kosmiczne (w milionach $).
    Ubezpieczenie roczne na samochod dla kogos bez "rekordu" to kwoty w okolicach od 2 to 4 tys dolarow rocznie.
    Ubezpieczenie mieszkania wraz ze sprzetami na duze sumy to juz np tylko ~150$ rocznie. Opieka zdrowotna jest bezplatna (wedluch nich) ja uwazam natomiast ze jest czesciowo platna (np. trzeba doplacic 20% do jakichs tam badan czy zabiegow).
    Leki za to sa calkowicie za darmo. Dostajesz recepte od lekarza domowego, idziesz do apteki, a ta po zrealizowaniu recepty przywozi Ci leki do domu .
    Dzieci w szkole dostaja wszystko darmo (ksiazki, zeszyty, kredki itp)
    Fajne prawda? Calkiem niezle ten ichniejszy system dziala.
    Pozdrawiam
    Darek Magusiak


    "bzdura! widział ktoś sapera na linuksie?! albo pasjans? brak tych podstawowych aplikacji biurowych dyskwalifikuje ten system w urzedach."

  10. #10
    Bieszczadnik Awatar Czarek pl
    Na forum od
    07.2006
    Rodem z
    Jaworzno
    Postów
    315

    Domyślnie Odp: Do Admina - „kanadyjskie” refleksje

    Cytat Zamieszczone przez admin Zobacz posta
    Kanada jest zdecydowanie krajem gdzie dba się o środowisko i zasoby. Co do przestępczości to nie wiem :) Nie widziałem nic niepokojącego.
    Z tego co słyszę w TV jest trochę problemów z Indianami, którzy co i rusz wzniecają lokalne mikropowstania pod tytułem "oddajcie naszą ziemię".
    Witam serdecznie.
    Ja oczywiscie będę bronil Indian,zresztą ostatnio wladze Kanadyjskie przeprosily Rdzenną Ludność za ukradzioną ziemię,więc te "mikropowstania"są sluszna walką o swoje.Oczywiscie część Indian ma dożywotnie renty i nie placi podatków,ale świadczy to tylko o tym,że Rzad Kanady przyznaje się do kradzieży indiańskiej ziemi i stara się wyplacić rekompensaty.Oczywiscie czesto jest to ziemia bogata w ropę,gaz czy węgiel i nie ma sie co dziwić,ze Indianie chca ja odzyskać.Tradycja ma również duże znaczenie,i cieżko jest zrozumieć Rdzennej Ludnosci,ze ziemia Ich Ojców,gdzie sa Ich groby,należy(nielegalnie bo w wyniku kradzieży)do jakichś bialych przybyszów z Europy.których nikt tam nie prosil.Dla tolerancji,moim zdaniem,ważne jest poznać i starać się zrozumieć kulturę i tradycję Autochtonów i pamiętać,że to Oni(Indianie)są prawowitymi wladcami Ameryk.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bieszczadzka GRAFOMANIA. Refleksje kruka
    Przez Stały Bywalec w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 48
    Ostatni post / autor: 28-11-2009, 14:40
  2. Takie tam refleksje jesienne związane z Bieszczadami
    Przez Doczu w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 10-10-2005, 13:52
  3. Moje refleksje nt wypadu w bieszczady
    Przez migut w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 02-08-2005, 10:21
  4. Do Admina
    Przez Stały Bywalec w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 24-09-2002, 01:01
  5. Pytanie do Admina
    Przez Stały Bywalec w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 29-08-2002, 01:39

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •