http://staredobremalzenstwo.com.pl/s...d=67&Itemid=54

Wyszło na to, że po raz ostatni Bieszczadzkie Anioły zagościły w dołżyckiej Dolinie Obiecanej. Jakoś ten mój festiwal umiłowany nie potrafi zagrzać jednego miejsca na dłużej, chociaż powinien wrosnąć w bieszczadzki pejzaż na podobieństwo dostojnych połonin, stając się powszechnym dobrem i jednoznaczną kulturalną opoką. Widać takie już jego (i moje) przeznaczenie. Wędrowanie bez końca! W związku z tym – wierząc święcie, że nie sposób wskoczyć dwa razy (i więcej) w rwący nurt tej samej rzeki – pragnę POŻEGNAĆ SIĘ z Anielską Publicznością w roli organizatora i programowca festiwalu. W przyszłym roku zaopiekuje się Państwem już ktoś inny i najpewniej w nowym miejscu. Mam taką nadzieję. Zostawiam Wam „Anioły” jako imprezę NIEKOMERCYJNĄ, NIEPOLITYCZNĄ oraz absolutnie NIEZWYKŁĄ! I na dodatek w niezłej kondycji artystycznej – ze świetną opinią. Dzięki Wam zresztą. To Wy: PUBLICZNOŚĆ – a nie kto inny – macie prawo czuć się dziedzicami anielskiej idei. Pamiętajcie o tym zawsze i wszędzie! Jesteście BIESZCZADZKIMI ANIOŁAMI! W pełnym tego słowa znaczeniu. Dlatego powtórzę raz jeszcze słowa, które wydobyłem z siebie – pokonując nieludzkie wzruszenie – na scenie w Dołżycy: KOCHAM WAS I BĘDĘ TĘSKNIŁ! Jak pies…

Krzysztof Myszkowski

Cisna 9.09.2008