Tak się składa że mój mąż był w obsłudze technicznej dwóch ostatnich edycji BA. Sam nie należy do "bieszczadników", bo woli zdecydowanie wyższe góry.
Ale festiwal mu się podobał, tyle że raczej nie różnił się, przynajmniej w jego spojrzeniu od innych imprez komercyjnych jakichś np. "dni miast" na które też jeździł jako obsługa techniczna.
Po prostu komercja i masówka, tyle że publiczność nieco inna.
Ja po jego informacjach raczej się nie wybieram.
Chociaż bardzo ale to bardzo lubię poezję śpiewaną wolę imprezy zdecydowanie bardziej kameralne.
B.


Odpowiedz z cytatem