Strona 7 z 7 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7
Pokaż wyniki od 61 do 70 z 70

Wątek: Dla zaostrzenia apetytu fotografii kilka

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar komisaRz von Ryba
    Na forum od
    05.2008
    Rodem z
    dziki wschód
    Postów
    1,251

    Domyślnie Odp: Dla zaostrzenia apetytu fotografii kilka

    Jakoś tak w połowie lutego, umówiłem sie o poranku, w ogródku piwnym w którym można spozywać piwo. Słowo się rzekło, choć pogoda nie zachęcała, przybyłem chwilę przed czasem, wiec na dzień dobry wybrałem się do światyni, widać ze czasem ktoś świętuje lecz już inne obrzedy ....

    Udałem się wiec pod latajace zielone paprotki, do wspomnianego wczesniej ogródka, pomimo pogody i wczesnej pory nie byłem pierwszy, tubylcy biesiadowali już w zacisznym kąciku.

    Wyczekiwałem na resztę ekipy, w końcu w oddali, z zamieci wyłoniły sie czerwone postacie. Mogła to być tylko grupa GOPR lub... Czerwony Kapturek, nadzieję miałem na Kapturka.

    Po chwili zjawiła się reszta ekipy. Skorzystawszy z ogródka zgodnie z przeznaczeniem, jednogłosnie ustaliliśmy ze o tej porze i w tych warunkach tylko kawa, czarna, gorąca ...
    Udalismy sie do kwatery w Żurawinie.
    Po śniadaniu, ogrzaniu, stwierdziliśmy ze wobec aury tylko krótki spacer nad San,
    pogoda utrwalała nas w tym postanwienu.

    Już blisko będąc, pogoda zmieniła zdanie, a my wraz z nią, czyniąc ostry skręt w lewo.

    Postanowiłem podtrzymać chwilę granicę,

    pojawiły się widoki..

    W lesie pojawiła się SG, udzieliła nam kilku cennych informacji turystyczno-historycznych,
    a my dotarliśmy do bram zrekultywowanej i prywatnej obecnie wsi.

    Jako że dzień nie przestawa nas zadziwiać swą krasotą udaliśmy sie w strone cywilizacji.

    Tam zaś nabyta została, nie co innego, tylko żurawinówka. Z lokalną ludnością próbowaliśmy ustalić ilość mostkow dzielących nas od noclegu, jeden nam sie nie zgadzał i był przedmiotem sporu, wiec postanowiliśmy obadać to doswiadczalnie, tym bardziej ze i tak tamtędy biegła nasza droga, wiec co mostek wznoslismy toast.


    Jak to w Bieszczadach spotkalismy dziką, zupełnie nie płochliwą zwierzyną czyli jak demokratycznie ustaliliśmy żubry, a co do mostkow ... miejscowi liczyli dokładniej, albo nam sie skonczyła miarka


    Nazajutrz jako że, była to niedziela postanowiliśmy odwiedzić bojkowską cerkiew, zachęceni możliwością poogladania jej wnetrza, tym bardziej że było to blisko za górką, poszliśmy wiec na skróty , lecz nim dotarlismy... Zawsze się zastanawiałem skąd się biorą chmury? , teraz juz wiem widziałem Fabrykę Chmur w oddali.

    Droga co to krótką być miała, wiodła obok zmarzłego stawu

    przez ostoję dzikiej acz sztywnej z lekka zwierzyny.

    Światynia z zewnatrz dużo ciekawsza była.

    Korzystajac z błekitnego nieba wybraliśmy inny, skrót przez zatoke wiódł,

    my dla odmiany pośliśmy pod górę,

    do ostoji zwierza dzikiego.

    Okazało się z w ostoji zwierz ma dwa domki wypoczynkowe postawione zapewne przez miłosników przyrody,

    dzwieki jakieś dziwne z za krzaków dochodziły a pod butami chrzęściły kości a raczej gnaty, może dobrze że przykryte białym puchem.
    Droga powrotna już bez przygód prowadziła do jedynago budynku wsi Żurawin

  2. #2
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,264

    Domyślnie Odp: Dla zaostrzenia apetytu fotografii kilka

    Dziękujemy Komisarzu !
    Niechybnie powstrzymałeś kolejne wymiany, a już groziła powtórka Akcji H-T
    .
    Postanowiłem podtrzymać chwilę granicę,

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar komisaRz von Ryba
    Na forum od
    05.2008
    Rodem z
    dziki wschód
    Postów
    1,251

    Domyślnie Odp: Dla zaostrzenia apetytu fotografii kilka

    Obiecałem że relacja powstanie, więc się wywiązać staram.
    Miesiąc temu, choć w roku ubiegłym postanowiliśmy skorzystać z uprzejmości i pobyć chwil kilka w sercu Bieszczad. Kto pierwszy ten miał zadbać aby kominek nie wygasł, śnieg był zmrożony co trochę parkowanie utrudniało ale się udało. Dokładamy drew, czekamy już chwilę. Widać światła, parkują ale coś opornie idzie z początku nie zwracamy uwagi, nam tez się za pierwszym razem nie udało ale po chwili idę zobaczyć. Się okazało że ich tylne koła postanowiły metodę na Zbycha zastosować czyli zwiedzić rów a odrobina lodu na drodze skutecznie utrudniała wyjechanie. Pchamy , gorący popiół sypiemy ...nic nie ma siły, godzina już późna aby u sąsiadów pomocy szukać, zostawić tak trochę strach bo jak o świcie z drewnem pojadą to na pewno nie wyhamują. Całą trójcą napinamy zwoje i zwały tłuszczy (czyt. mędrkujemy muskuły prężąc) ale wiele z tego nie wynika. Z góry głos się dało słyszeć „To wam pomogę”, wsiadła, jedynka, gaz delikatnie, i przy naszej pomocy auto było tam gdzie być powinno. Wieczór stał się taki jaki miał być, przy kominku i winie.
    Nazajutrz było postanowienie „idziemy w góry na połoniny” więc idziemy, a gospodarz z kompanem zostają, ulepszać dom i przygotować go na zimę.
    Jako że śnieg był i kwiaty cudne.





    Droga mija w doskonałych humorach, polepszanych o czasu do czasu polepszaczami humoru.
    Nie ma to jak poleżeć na śniegu

    Jak popatrzyć w dal na góry, doliny. Jednym słowem wycieczka zapowiadała się wspaniale.

    Wchodzimy do lasu. Pniemy się ku górze ale co to?

    Chyba nie jesteśmy tu sami...



    Więc czem prędzej i.. ciszej, w górę. W lesie się idzie dobrze ale poza granicą lasu się człek zapada po kolana albo i głębiej więc tępo marszu gwałtownie spada a słońce jak by przyspiesza.



    grań wydaje się w zasięgu ręki, widać nawet turystów na grzbiecie





    jesteśmy ale i jest już późno

    słońce się już chowa

    ale za to widzimy :) piękny widok



    Na dół idziemy już w świetle księżyca. Jeszcze tylko 5 km drogą i ciepło :).

    Wracamy i się okazuje że ekipa która pozostała na miejscu miała gości, konkretnie dwie kobiety, młodszą i starszą, chciały porozmawiać, a rozmawiać to nasz gospodarz lubi, oj lubi, więc zaprosił do środka.
    Nie wiedziały niewiasty że w tym miejscu już nie raz naprawiono świat, przyśpieszając bądź zwalniając pęd kuli ziemskiej.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. dla zaostrzenia apetytu foty z wyjazdu niebieszczadzkiego
    Przez komisaRz von Ryba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 07-02-2013, 14:24
  2. kilka pytań
    Przez janek1984 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 05-10-2011, 19:22
  3. Kilka konkretnych pytań
    Przez Wookasch w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 24-10-2009, 08:31
  4. Kilka razy na granicznym
    Przez eldoopa w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 21-01-2007, 15:42
  5. Galeria fotografii Łukasza Barzowskiego
    Przez ZbyszekK w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 31-12-2006, 18:16

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •