chętnie bym się wyprowadził w okolice Bieszczad![]()
Pablo, a można wiedzieć z czego żyjesz ? Nie chodzi, żebym na prywatność Waści nastawał. Ale w jaki sposób zarabiasz tu w Bieszczadach ??
Mogłeś w stolicy np. kupić nieruchomości i żyjesz sobie z wynajmu. Oczywiście może bez szału, ale też bez wiązania końca z końcem i zastanawianiem się co wyrzucić z koszyka na zakupach w Biedronce.
Tomek, jak będziesz się nazywał Clint Eastwood to będziesz mógł tak mawiać pod publikę, bo w slangu oznacza to : sprawiłeś, że ten dzień jest wyjątkowy. Ot powiedzonko gościa, który całe życie zarabiał udawaniem kogoś innego.
Niestety w Bieszczadach się tak nie da i albo coś jesteś warty i coś potrafisz, albo te gierki momentalnie zweryfikuje rzeczywistość. Z resztą nie tylko Bieszczady, ale każde inne urocze zadupie ma "taką właściwość", że oddziela prawdziwego człowieka od zgrai lalusiów.
niestety, nie udzielę Ci odpowiedzi...wybacz. Raz , że to grzebanie w osobistych sprawach ( PITu swego nie zamierzam publikować ) , dwa, że wielu akurat to nie wiele obchodzi. Nie zamierzam też niejako występować w programie pt. " Urzekła mnie twoja historia" etc etc. Myślę, ze w całych naszych tutaj rozważaniach , nie istotne jest Z CZEGO , lecz JAK.
Wszystko jest naszym wyborem. Nawet nasze biadolenie. Nie twierdzę, że akurat mój wybór jest ''dla każdego". Nie jest receptą na egzystencje w ogóle.
Jak Ci tak źle, to co tam robisz? Jedź, gdzie lepiej, cały świat przed Tobą. Mój syn wyjechał do Londynu i jest zachwycony. Mój brat mieszka w Hamburgu, a kuzynka w Stanach, gdzieś na południu, bo nie lubi śniegu. A Grek Nikos w Bieszczadach i nie myśli wracać do Grecji. W Smolniku zaskoczyły mnie pawie spacerujące po drodze i Hinduska w sari. Nie musisz już stać 2 miesiące w kolejce po paszport i drugie dwa po wizę. Za parę stówek kupisz bilet do Madrytu, Rzymu, Kopenhagi; i jesteś wolny.
Każdy z czegoś żyje. Ja ze swojej wiedzy, Nikos z owiec, co to ma do rzeczy. Z Czego Ty żyjesz, i z czego chcesz żyć? I dlaczego Tobie nie wychodzi to życie, a innym się wiedzie? Ja Ci nie odpowiem, poradnictwo życiowe to nie moja specjalność.
Ostatnio edytowane przez długi ; 07-06-2013 o 23:10
Państwo dość silne, by Ci wszystko dać jest dość silne, by Ci wszystko odebrać
A kto powiedział że mi nie wychodzi ?? Pytam po prostu z ciekawości i tyle. Czy ja nastaję, żeby Pablo mi odpowiedział ?
Zapytałem grzecznie, on grzecznie odpisał, a Ty robisz z tego zagadnienie.
Co się Długi tyczy tego czy mi źle. Na razie w Bieszczadach nie mieszkam. Jestem tu tak jedną nogą. Ale ponieważ nigdy w Bieszczadach nie mieszkałem, nie miałem tu rodziny etc. na wiele, wiele problemów patrzę z dystansem i dostrzegam to, czego wielu Bieszczadników nie widzi.
Ale też nie mam do nich o to żalu, bo oni się tu urodzili. Zawsze najgorzej zobaczyć jakieś nieprawidłowości "u siebie" ponieważ chcąc nie chcą do wielu rzeczy się po prostu przyzwyczajamy, a na inne machniemy ręką.
Natomiast bardzo chętnie słucham osób, które się tutaj przeprowadziły z innych rejonów kraju i coś tutaj próbują robić. Jednym wychodzi bardziej , innym mniej. Jeśli ktoś coś powie to są to bardzo cenne doświadczenia o które już na starcie jestem mądrzejszy.
Np. kiedyś usłyszałem taką opinię - w Bieszczadach nie osiedlają się normalni ludzie, tylko tacy którzy albo przed czymś "uciekają", albo chcą o czymś zapomnieć. Zaznaczam, że powiedziała to osoba, która doskonale zna ludzkie charaktery z racji swojej profesji.
Zauważyłem, że w tym stwierdzeniu jest bardzo dużo prawdy.
Z resztą nie jest to żadne odkrycie - zawsze urocze zadupia przyciągały tego typu osoby i weźmy na ten przykład dobrze wszystkim znane "Dzikie Pola I Rzeczypospolitej".
Tutaj w Bieszczadach jest to taka wersja mini, ale ze wszystkimi atrybutami "Dzikich Pól" z bliskością granicy państwa włącznie.
Być może....Ale i znam takich, całkiem normalnych. Motywy kierujące ,tym co robimy są przecież różne i różniste. Uciec przed czymś na siłę, tak się nie da. Zapomnieć -również. To tak, jak z tą pijacką motywacją " piję, by zapomnieć". Problemy, z którymi się sami nie uporami, dopadną nas wszędzie.
Mną kierował impuls zmiany. Skończenie z jakimś etapem. Tak już czyniłem parę razy w swym życiu. To jest pewny zakres naszej wolności. To, że o czymś decydujemy. A nie ktoś za nas.
Najtrafniejsza odpowiedź na pytanie "z czego ty żyjesz?" padła w filmie "Vabank" - "z jedzenia. Jem i żyję" .Jakoś żyć można więc zawsze i wszędzie (bo nakarmić może i opieka społeczna). Kwestią jest poziom tego życia i status materialny jaki chcemy osiągnąć albo na jaki się zgadzamy. Chcąc - nie chcąc prawie wszyscy są niewolnikami tego pułapu, który sobie sami wyznaczają albo na którym tkwią np dla dobra rodziny. Tak jak pisze tomas pablo - na siłę od tego uciec się nie da, ani od kłopotów, ani od zobowiązań ani od niczego co komuś "pęta nogi".
A cytując jeszcze raz "Vabank": "Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój." stwierdzam, że prawda to jest absolutna.A że w "święty spokój" Bieszczady bogate, to nic dziwnego, że tak przyciągają.
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)