Pokaż wyniki od 1 do 10 z 150

Wątek: Przeprowadzka w Bieszczady

Mieszany widok

  1. #1
    fiona
    Guest

    Domyślnie Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady

    idea jest taka, że zaoszczędzimy pieniądze na rozkręcenie biznesu. nie chcę brać kredytu bo się boję tego że nie będzie odwrotu.

    szacuję że idealnie byłoby mieć na start ok 0,5 mln. ale pewnie tyle nie będę mieć. Więc będę się starać o dotację z ue. pewnie udałoby się zebrać ok 250 tys. Najpierw kupimy ziemię, a później odłożymy na resztę.

    mam dopiero 28 lat więc mam czas na realizację tego zamierzenia. na pewno nie wyprowadzę się jutro :)

    myślałam o agroturystyce z prawdziwego zdarzenia - miejscu ekologicznym, z klimatem itd. Przez to droższym za noc. chciałabym kupić ziemię w pobliżu miejsc gdzie można jeździć na nartach, aby zima nie była zupełnie martwym sezonem.

    Obecnie nieźle zarabiam, ale nie mam złudzeń że takie same zarobki czekają mnie w pensjonacie. Bardziej zależy mi na mniej stresującym zajęciu. Ceną za obecną pracę jest ciągłe napięcie. Prowadzenie pensjonatu to na pewno nie bułka z masłem, ale jest raczej mniej stresujące niż praca w agencji reklamowej.

    Mam nawet jakiś pomysły na rozwój - wątek o regionalnym jedzeniu natchnął mnie do założenia lokalu rekonstruującego dawne kuchnie. na to też można dostać dotacje :)

  2. #2

    Domyślnie Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady

    Proponuję żebyś przyjechała na jakiś czas w te okolice gdzie zamierzasz rozpocząć swój biznes i zobaczyła jako to wygląda "od kuchni".
    Ja co najmniej kilka razy do roku przemierzam różne pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne nie nie widzę żeby ktoś rezygnował, przeciwnie pojawia się takich miejsc coraz więcej i są to "przyjezdni" np Gęsi Zakręt czy Przystanek Cisna.

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar Marcin
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Zagórz
    Postów
    1,218

    Domyślnie Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady

    Za nim zgodzisz się z optymistami posłuchaj słów pesymisty:
    Jeśli chcecie w Bieszczady to polecam tylko okolice większych miejscowości powiatowych (Lesko, Ustrzyki D., Sanok)... Dlaczego? blisko do szpitala w razie w. (np. karetka z Cisnej do Leska jedzie godzinę i tyle samo wraca z powrotem i jest tylko jedna!), blisko do lekarzy specjalistów (w tym pediatrów, stomatologów i ginekologów...), blisko do urzędów (a trzeba tam często),...
    Poza tym infrastruktura energetyczna, wodociągowa i drogowa w Bieszczadach nie istnieje, bądź jest słaba. Tzn. macie marzenie zamieszkać w Radziejowej bo jest ładny widok - sami sobie musicie doprowadzić wodę (budowa studni), skombinować oczyszczalnię, wyczarować prąd. Tylko kolektory słoneczne są w jakiś tam sposób skuteczne w Bieszczadach (ale tym się da tylko nagrzać wodę). Z wiatraków nie dacie rade wykrzesać za dużo prądu... jeśli nie uda wam się zrobić przyłącza do sieci energetycznej to zostaje agregator.
    Odśnieżanie... to długa historia i tu jest nieśmiertelna anegdota na ten temat:

    Pamiętnik zauroczonego

    12 sierpnia.
    Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pęknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

    14 października
    Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniale! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.

    11 listopada.
    Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić cos tak wspaniałego, jak jeleń. Mam nadzieje, że wreszcie zacznie padać śnieg.

    2 grudnia
    Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było przykryte białą kołdrą. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdowa. Zrobiliśmy sobie świetna bitwę śnieżną (wygrałem) a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdowa. Kocham Bieszczady.

    12 grudnia.
    Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z droga dojazdowa. Po prostu kocham to miejsce.

    19 grudnia
    Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdna drogę dojazdowa nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny.

    22 grudnia
    Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Cale dłonie mam w pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, ze pług śnieżny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Skurwysyn!

    25 grudnia
    Wesołych Pierdolonych Świat! Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwysyn od pługu śnieżnego...przysięgam - zabije. Nie rozumiem, dlaczego nie posypia drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo.

    27 grudnia
    Znowu to białe gówno napadało w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia piec centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?

    28 grudnia
    Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt piec centymetrów tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtają nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten łajdak przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, ze sześć już połamałem kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb.

    4 stycznia
    Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go rozwalił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te pieprzone zwierzaki. Ze tez myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!

    3 maja
    Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, którą posypują drogi.

    18 maja
    Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •