Jak to znajomo brzmi!
Sama przed kilku laty miałam agencję reklamową, dzisiaj prowadzę agroturystykę w Bieszczadach.
Kilka uwag myślę istotnych.
1. 250 tysięcy nie wystarczy. Ziemia w Bieszczadach jest straszliwie droga! A ta położona w pobliżu wyciągów i atrakcji - jeszcze droższa.
2. Budowa domu z przeznaczeniem na przyjmowanie gości to kolejne wielkie pieniądze. Koszt takiego domu jest dużo wyższy od "normalnego" bo choćby trzeba zrobić więcej łazienek. Łazienka w każdym pokoju to wymóg podstawowy - o to pytają przede wszystkim potencjalni goście.
3. budowa to nie wszystko - należy dom wyposażyć: łóżka, pościele, zastawa stołowa, inne niezbędne meble itd. To niestety kolejne poważne koszty.
4. trzeba mieć sprawny samochód.
5. koszty życia w Bieszczadach są zaskakująco wysokie.
6. poruszany powyżej już dostęp do usług medycznych - ja do dentysty mam ponad sto kilometrów. Chodzi oczywiście o dobrego dentystę.
7. Aby takie miejsce miało powodzenie (czytaj obłożenie poza miesiącami letnimi) trzeba mieć na nie pomysł. Nie wystarczy się reklamować - trzeba wiedzieć do jakiej grupy turystów chcesz trafić.
8. Odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś w stanie pracować na okrągło, bez wolnych sobót, niedziel i świąt - nieograniczoną ilość godzin dziennie. Goście przyjeżdżają o różnych porach - często późną nocą. Trzeba na nich czekać, przywitać, za Tobą cały dzień pracy i przed Tobą następny.
Na razie tyle. Sama przez to przechodziłam niedawno. Przeniesienie się z dużego miasta w Bieszczady dla nas było najlepszą z możliwych życiową decyzją. Jesteśmy tu szczęśliwi. Nie mieliśmy chwil zwątpienia.
Znam wiele osób, które tak jak Ty myślą o takiej życiowej zmianie. Obserwując ich widzę, że udaje się to tylko tym, którzy nie wątpią. Mają granitową pewność, że tego chcą. Pozdrawiam!


Odpowiedz z cytatem