Nie wiem czy ktoś w tym wątku już to zauważył, ale nowa fala osadnicza to przede wszystkim ludzie bogaci, których na wiele stać (zrobić sobie kilka kilometrów asfaltu do swojej dziczy, czy wybudować prywatną oczyszczalnie ścieków) którzy wiedzą dlaczego przyjechali w Bieszczady (pomimo że mówią przekornie: "nie wiedziałem co mnie tu czeka..."). Ceny działek przypominają ceny podwarszawskich osiedli. ta struktura nowych tubylców mocno różni się od migracji w okresie komunistycznym (przede wszystkim pod względem posiadanych funduszy). Czy ktoś z was spotkał się z konfrontacją obu fal osadniczych tej starszej - często uboższej z tą nową - bogatą? Czy te obie grupy społeczne wymieszają się? Czy jedni od drugich będą mogli się czegoś pozytywnego nauczyć?
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)