Mieszkam w kilkunastotysięcznym miasteczku - (gmina miejsko-wiejska),
Bezrobocie w podkarpackiej normie.
Na wsi pod każdym domem dwa używane niemieckie auta (przeważnie VW i audi). Na dachu dwie anteny satelitarne. Prawie nikt z tych ludzi (pełnosprawnych) nie pracuje. Rzeźbią gminę z pomocy społecznej aż furczy. Nawet gówniany podatek gruntowy - to lecą po umorzenie. Nauczyła się hołota brać dopłaty z uni i wszelkiego rodzaju pomoc społeczną (pracuje na czarno w Niemczech, płaci śmieszne składki na KRUS) i śmieją się w nos tym którzy mieszkają na blokach, pracują w lokalnych fabrykach i drżą aby nie upadły.
Ostatnie zdanie. Nie znam przypadku, aby ktokolwiek z nich szukał pracy na poważnie, a jak mu zaproponujesz 1500 zł na początek" prawie za obecność" to ci się w nos wyśmieje.
I teraz naprawdę ostatnie zdanie. Wkur...a mnie, że moje składki na przyszłą emeryturę już teraz są przejadana przez tę hołotę - a mnie się szykuje robota do 70-tki.
Nie mogłem tego "wyjaśnić jaśniej"


Odpowiedz z cytatem