Noo, ja to chyba oddam ten album, nie wykazałem się bowiem dobroczynnością w zadekretowanej wysokości.
Mógłbym wprawdzie tłumaczyć się mniejszą aktywnością kwestujących ale nie z SB takie numery. Fakt że jak podszedł do mnie pierwszy małolat z puszką, dałem tylko dychę,myślę sobie, niech więcej gówniarzy zobaczy jakie ze mnie panisko. Problem w tym że nikt więcej do mnie nie podbił mimo że byłem w supermarkecie, na stacji benzynowej i w parku na spacerze z psem (tu się akurat nie dziwie, nawet z bejsbolami nie podchodzą, co dopiero z puszkami).
Przyznaję jednak że dałem ciała po całości i jak Osoba nr 999 będzie się po mnie wozić, razem ze swoim swiętym oburzeniem, pierwszy przyznam że ma rację.
Problem jednak pozostał i ja się pytam,- jeśli nadal nie spotkam żadnego wolontariusza Orkiestry, to czy ważne będzie jak resztę zadekretowanej kwoty wpłacę na pewne Radio, które tym się różni od innych że jest rządzone przez Dyrektora a nie prezesa?
Pozdrawiam, + Pastor ręką własną


