ZEJŚCIE DO WOŁOSATEGO
Droga utwardzona ciągnie się i ciągnie. Idziemy 8 km co zajmuje nam jakieś 2 godziny. W końcu wychodzimy z lasu. Po prawej stronie jakiś moztek, który wg analizy mapy prowadzi po około 1 km do granicy ukraińskiej. Ale na moście znak - zakaz ruchu w tym ruchu pieszego. Idziemy więc dalej i spotykamy polskich pograniczników. Pytam ich czy przez ten most można podejść do granicy, na co jeden z Panów odpowiada, że oczywiście a po małej pauzie dodaje że kosztuje to 500 zł. hehe
Idziemy pomalutku i szczerze mówiąc ledwie doczłapujemy się do parkingu w Wołosatem koło 19. Odpoczywamy przy samochodzie niesamowicie szczęśliwi. To naprawdę była fajna wycieczka no i te widoko szczególnie na odcinku TARNICA_HALICZ. I ten klimat Wołosatego też jest jakiś niepowtarzalny. Gdzieś z dala od drogi, obok rozpadające się budynki po IGLOPOLu, duży parking. To wszystko tworzy naprawdę niepowtarzalny klimat. Ci co tutaj mieszkają naprawdę żyją na końcu świata. (Na marginesie przypomniało mi się, że podobne budynki są w Tarnawie Niżnej, co również nadaje Tarnawie przygnębiający klimat).
Wracamy do domu gdzie jesteśmy koło 20. Grill, piwko i rozmowy na temat, że wkrótce koniec. Planujemy, że w sobotę przy sprzyjającej pogodzie zaliczymy ostatnią wyprawę (dzieci jednoznacznie deklarują chęć pozostania w domu) i w niedzielę powrót. Krótko jak dla mnie musiałyby być conajmniej 2 tygodnie
Myślę, że lepszym wyjściem jest trasa odwrotna tzn. z Wołosatego przez Rozsypaniec-Halicz-Tarnicę i zejście do Wołosatego. Może w przyszłym roku tego spróbuję.
Pozdrawiam i pozostało mi już tylko opisać ostatnią wyprawę (RAWKI-KREMENAROS). Później na garnek wrzucę zdjęcia z tych 2 wypraw (2 pierwsze wyprawy zostały już tam udokumentowane - link powyżej).


Odpowiedz z cytatem