Czytam z ogromnym zainteresowaniem.
A czy Ty wiesz, że ja latem (takim prawdziwym: lipiec, sierpień) tylko raz byłem w Bieszczadach? W 1987 roku.
Uwielbiam jednak letnie wędrówki wsród nieskażonej przyrody: po polach, łąkach, lasach. Nie przeszkadza mi letnie słońce ani temperatura powyżej 30 st. C. Niestety, zdecydowana większość moich znajomych, z którymi się włóczę, ucieka wtedy do gęstego lasu, zakłada letnie czapki, wachluje się i poci. Dwa lata temu żona mi mało nie zemdlała, gdy w palącym słońcu wędrowaliśmy w okolicach Tułowic, niedaleko ujścia Bzury do Wisły.
Są to przepiękne okolice na północno-zachodnim skraju Puszczy Kampinoskiej. Na początku sierpnia oglądaliśmy tam ptasie lekcje - szkółkę latania dla młodziutkich bocianów.
Dobra, dość tego wtrętu. Czekam na ciąg dalszy.


Odpowiedz z cytatem