To może gdzieś się w pobliżu pojawię, cobyś poradził. Wtorek, środa w stolicy jestem.
pozdrawiam
To może gdzieś się w pobliżu pojawię, cobyś poradził. Wtorek, środa w stolicy jestem.
pozdrawiam
Ostatnio edytowane przez bertrand236 ; 08-01-2010 o 23:02
bertrand236
Jedziemy, ale jeszcze nie do Komańczy. Ponieważ nogi nas bolą wybrałem wariant zwiedzania samochodowego. Po przejechaniu niewielu kilometrów skręciłem w prawo. Przejechałem przez dawne miasteczko naprawdę przepięknych budynkach drewnianych. I znowu przyrzekam sobie, że musimy tutaj przyjechać na trochę dłużej. A może uda się to zrobić jeszcze podczas tego pobytu?. Droga wyprowadza nas na południe poprzez malownicze łąki. Ale jest ona coraz gorsza. Dojeżdżamy do wioski. Chyba dużą jej część wykupił ktoś zasobny w kasę. Duży teren jest ogrodzony. Kiedy dojechałem do drewnianego mostu Renatka pomyślała, ze to kres naszej podróży, a ja miałem nadzieję, że to dopiero połowa. Chyba miałem rację. Postanowiłem jechać tak daleko jak droga pozwoli, albo kiedy Ojczyzna się skończy. Docieramy do miejsca po dawnej wiosce. Jest nawet miejsce po cerkwi z tablicą informacyjną. Po drugiej stronie drogi jest cmentarz. Stary zaniedbany cmentarz z przepięknym nowym nagrobkiem. Robi on na mnie duże wrażenie. Połaziłem trochę po tym cmentarzu pośród traw. W końcu wróciłem do Srebrnej strzały. Kiedy minąłem cmentarz dojrzałem po prawej stronie w oddali okazały budynek. Może ktoś z bywalców w tamtych stronach powie nam, co to tam jest? Po drodze mijamy ludzi jadących na koniach. Widok wspaniały. I w końcu udało się… Ojczyzna się skończyła. Nawet droga jakaś lepsza chyba po tamtej stronie jest… Chwila odpoczynku i wracamy pośród łąk z zachodzącym słońcem po lewej stronie. Już po ciemku docieramy do Komańczy… I tak oto kończy się 3 dzień wakacji niekoniecznie spędzony w Bieszczadzie.
bertrand236
Dzień 4
Dzień odpoczynku. Co prawda wstajemy dosyć wcześnie, ale planów nie mamy. Bolą nas mięśnie i bolą nas kości. Znaczy się starość chyba daje znać o sobie… Postanowiłem połazić trochę po cmentarzach, na których nigdy jeszcze nie byłem. Na pierwszy ogień idzie cmentarz w Komańczy. Tylko, że nie ten, na którym już byłem, a ten koło przejazdu kolejowego. Ten na górce. Po wejściu na teren cmentarza zrozumiałem komaniecką prawidłowość. Na tym cmentarzu są pochowani ludzie, którzy za życia byli wyznania rzymsko-katolickiego. Prawie wszystkie, a może nawet wszystkie nagrobki są opisane alfabetem łacińskim. Cmentarz, jak cmentarz, ale rzuciło mi się coś w oczy. Na cmentarzu tym znajduje się kwatera, na której chowane są siostry z pobliskiego Zakonu Nazaretanek. Kwatera ta była podczas mojej wizyty bardzo zaniedbana. Myślałem, że siostrzyczki bardziej dbają o groby swoich zmarłych. Niestety nie… Jakoś mnie to zasmuciło. Połaziłemcmentarzu położonym na dosyć stromym zboczu i wróciłem do auta. Cieszyłem się, że nie byłem na tym cmentarzu zimową porą, bo o złamanie kończyny chyba tam łatwo. Następny przystanek Osławica. Stary cmentarz ze zniszczonymi nagrobkami. Cmentarz, jakie lubię w tamtych stronach. Trochę mi brakuje na nim drzew. Chyba rzadko ktoś na niego zagląda. Trzecia nekropolia w tym dniu to nowy cmentarz w Nowym Łupkowie. Nowy i tyle.. No chyba, że jest tam pochowany młody człowiek, któremu koledzy pomogli przenieść się na tamtą stronę. Najładniejszy cmentarz był jednak jeszcze przede mną. Podjechaliśmy do Maniowa i tam na górce znalazłem piękny cmentarz. Piękna nekropolia pośród starych drzew. Tam dopiero mogłem sobie podumać. I to nie dumałem o bardzo starych czasach, jak mi się to zdarza czynić np. w Beniowej. Tu zadumałem się o czasach nam bliższych o latach 40 ubiegłego stulecia. Jakie musiało w tamtych czasach opanować ludzi szaleństwo, że mordowano cztero letnie dzieci…Następnie nie udało mi się odnaleźć cmentarza w Szczerbanówce.
Powróciliśmy do Komańczy i czekaliśmy na syna. Miał nas odwiedzić, pożegnać się, bo wracał do domu no i zostawić aparat fotograficzny. Do tej pory zdjęcia robiłem telefonem. Leżąc na leżakach, pijąc piwko snuliśmy plany na następne dni. Wszak wakacje dopiero się rozpoczęły
bertrand236
Usadowiłem się obok leżaczka, wystawiłem brodę do słońca, kawa obok, i czekam na dalszy ciąg. Miłe letnie wspomnienia
Długi
A polecam Ci wizytę na cmentarzu po zmroku
Też to lubię, ale w Bieszczadzie zdarza mi sie żadko
Pozdrawiam
bertrand236
Wspaniały leżaczek, Bertrandzie! I do tego z dobrym wyposażeniem![]()
Pozdrawiam
Przemek
To prezent od Barnaby. Myślę, że jeszcze jakieś zdjęcie w tej gawędzie się znajdzie....
bertrand236
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)