Dzień 7
Święto, a nawet dwa Święta! Oba ważne. Najpierw będzie o tym kościelnym. Dzisiaj jest Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny zwane potocznie Matki Boskiej Zielnej. W dniu dzisiejszym święto to obchodzą Prawosławni i Grekokatolicy. Znaczy się cerkwie powinny być otwarte. Już się cieszymy z tego, że usłyszymy piękne pieśni śpiewane w cerkwi. Kiedyś całą Mszę stałem obok cerkwi w Kulasznem i słuchałem…. Po śniadaniu jedziemy na północ i po kilkunastu kilometrach skręcamy w lewo w stronę starej wsi. Tam jest piękna drewniana cerkiew. Okazuje się, ze dzisiaj nabożeństwa w niej nie ma. Szkoda. W pewnym momencie do cerkwi podchodzi młoda dziewczyna /jeszcze ładniejsza niż sama cerkiew/ i wyobraźcie sobie otwiera kluczem świątynię. Ona pracuje przy odnawianiu cerkwi. Nie wiem, na czym te prace polegają dokładnie, bo się nie pytałem. Zapytałem, czy możemy wejść do środka? Nie widziała przeszkód, więc skorzystałem i porobiłem kilka fotek. Następnie pojechaliśmy jeszcze dalej na północ do cerkwi z zielonym dachem. Stojące na dole pod cerkwią samochody świadczyły o tym, ze jest albo będzie nabożeństwo w cerkwi. Jakiejś kobiecie zadzwonił telefon i wyszła z cerkwi. Powiedziała, że Msza Św. Będzie trwała jeszcze około 1,5 godziny. Posłuchaliśmy pieśni, pochodziliśmy po cmentarzu i popatrzeliśmy w kierunku doliny, w której kilka dni temu byliśmy z Barnabą. Na cmentarzu znajduje się całkiem nowa tablica pamiątkowa….Nie czekaliśmy na zakończenie nabożeństwa, więc nie mamy zdjęć ze środka cerkwi. Pojechaliśmy w stronę Komańczy i dużo przed nią skręciliśmy w lewo /ciągle dzisiaj w lewo skręcam/. Przepiękna drewniana cerkiew jest zamknięta, tak jak ta pierwsza. Mamy w planach jeszcze cos innego niż odwiedzanie cerkwi. Dzisiaj jedziemy do wsi znanej z kilku rzeczy. Po pierwszej z oscypków i bundzu, po drugie dobył się tu KIMB, po trzecie jest tu ładna cerkiew i można tak wymieniać dalej. Kiedy skręciłem /oczywiście w lewo/ z drogi głównej przetarłem oczy ze zdziwienia. Droga ma nowiutki asfalt. Znaczy się straciła swój urok, ale poprawiła znacznie życie mieszkańcom wsi. Chciałem wejść na górę po prawej stronie drogi. Wiedziałem, ze jest tam coś godnego zobaczenia, ale nie znałem drogi, chociaż joorg kiedyś tam osobówką dojechał. Zostawiłem, więc Srebrną Strzałę gdzieś w środku wsi i prosto na tak zwaną krechę. Mozolnie pięliśmy się pod górę. Jest stromo, ale się nie dajemy, pniemy pod górę. Renatka dzielnie po cichu, jak duch jakiś trzyma się z tyłu…


Odpowiedz z cytatem
i chodzi na skróty