Pokaż wyniki od 1 do 10 z 195

Wątek: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

Widok wątkowy

  1. #11
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

    Dzień 9

    Od samego rana Renatka opowiada o wędzonych pstrągach. Ja też mam na nie apetyt, więc dzwonię do Kazimierzowa do Lisiej Nory. Tam one są NAJLEPSZE. Telefon odbiera Lisek Drugi - prawie najstarszy syn właścicieli. Na moje pytanie o wędzone pstrągi w słuchawce słyszę ciszę i zakłopotanie. Po chwili odzywa się Szefowa Nory, czyli Lisica. Mówi, że jeżeli mamy ochotę na wędzone pstrągi to musimy przyjechać dzisiaj. Dzisiaj jest jeszcze sierpień i się sprzedadzą, jutro już prawie po sezonie…. Dobre i to. Znaczy się, na obiad jedziemy do Kazimierzowa. Trza się zastanowić chwilę, co robić do tego czasu. Szybko podjąłem decyzję. Konie mechaniczne zawiodły nas do Dużej Szosy, w którą skręciliśmy w lewo. Minęliśmy pierwszą miejscowość, która teraz jest bardziej na północ niż była kiedyś. A zaraz za nią skręciliśmy w prawo. Tam zaparkowałem i dalej wyruszyliśmy pieszo. Szliśmy sobie szutrową droga na wschód. Po lewej minęliśmy zabudowania, a potem już nie było nic. Znaczy się była droga, łąki i my. Fajne miejsce zapomniane przez ludzi…. W pewnym miejscu widzę po lewej stronie słupek. Z mapy wyczytałem, że jest to trzysta pięćdziesiąty drugi. Nawet do niego nie podszedłem. Zignorowałem go. Taki jakoś mało okrągły numer. Poszliśmy dalej drogą. Doprowadziła ona nas do rzeki, która po wczorajszym deszczu była mocno wzburzona. A ja w naiwności swojej myślałem, że uda się nam ją przekroczyć. Może by i można było, ale byśmy byli mocno zmoczeni, a na to ochoty nie mieliśmy. Czyli zwiedzenie rezerwatu Przedkole i odnalezienie Owłosionej Skały zostawiam sobie na zaś /jak mówią niektórzy Pyrlandczycy/. Pokręciłem się nad brzegiem rzeki, zapatrzyłem się na gęsty las po jej drugiej stronie i postanowiłem tu jeszcze kiedyś powrócić. Na razie wracamy do auta. Podjeżdżamy kawałek w stronę Kazimierzowa. Zaraz po przejechaniu mostu na tej samej rzece skręcam na pobliski parking. Tam zostawiam samochód i schodzę nad wodę. Tam jest takie miejsce, gdzie jeden ciek wodny wpada do drugiego cieku. Lubię to miejsce. Wspominam ubiegły rok, kiedy w tym miejscu razem z chrześniakiem smażyliśmy tutaj w ognisku kiełbaski. Teraz nie mamy kiełbasek ze sobą. To i ognia nie rozpalamy….
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wiosenne ognisko Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 163
    Ostatni post / autor: 18-12-2009, 14:31
  2. Tak przy okazji...
    Przez Recon w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 21-06-2009, 14:06
  3. Jak Bieszczad zakpił sobie z Bertranda...
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 38
    Ostatni post / autor: 14-01-2007, 22:27
  4. Krótki zimowy pobyt Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 41
    Ostatni post / autor: 08-02-2006, 12:16

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •