Pokaż wyniki od 1 do 10 z 195

Wątek: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

Mieszany widok

  1. #1
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

    Cytat Zamieszczone przez marcins Zobacz posta
    Fauna na trytona karpackiego wygląda, a drwa z PGL LP pochodzą. Kolar tabliczki czerwony to LP, zielony to PN, niebieski to gminy i prywatni właściciele, czarny to czasem dla drewna do naturalnego rozkładu w pn-ach się używa. Numer pisany drobnymi cyframi to adres leśny pozwala zlokalizować drewno do poziomu leśnictwa. Po dużym numerze można dokładniej...
    Marcinie!
    Co do fauny się nie wypowiadam, bo się nie znam na niej. Fauna, to zwierz i tyle. Pewno masz rację. Co do drew, to też masz rację! Wszystko, to nam wyłuszczyła Ewa, która jest tak jak Ty pracownikiem tej samej szacownej instytucji. Zastanowaiło nas wtedy to, co robią drwa z czerwonymi tabliczkami i pieczęcią LP na terenie BPN? Wtedy po konsultacjach ze sobą i mapencjami różnymi doszliśmy do wniosku, że leżą one na granicy Parku i niech się nazywa, że w to uwierzyliśmy.
    Pozdrawiam
    bertrand236

  2. #2
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

    Wiadomo, że jak najlepsze są pstrągi, to zamawiamy pierogi. I tu zaskoczenie pierogów nie starczy dla wszystkich. My z Renatką przepraszamy się z pstrągami. Pstrągi podtrzymały opinię o kuchni w tyym miejscu, a Derty z Ewą polubili tamtejsze pierogi. Po obiedzie Ekipa się rozjechała. To znaczy część ekipy pojechała, a my z Renatka jeszcze pogadaliśmy z gospodarzami. Następnie pojechaliśmy na poszukiwania dzikiej róży. Nie powiem różę znaleźliśmy i oberwaliśmy ja dokładnie. Nie było jej dużo, ale zawsze. Potem wróciliśmy na kwaterę. Jako, że był to ostatni dzień w tym miejscu poszliśmy się pożegnać z Dertym, Ewą oraz leśniczym i jego przemiłą żoną. Część klamotów zaniosłem już so auta, a Renatka pracowicie obierała dziką różę. Następnie wsypaliśmy ją do słoja /słojów kilka przywieźliśmy specjalnie z Poznania/ i zasypaliśmy ją cukrem. I tak skończył się kolejny dzień w Bieszczadzie
    bertrand236

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wiosenne ognisko Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 163
    Ostatni post / autor: 18-12-2009, 15:31
  2. Tak przy okazji...
    Przez Recon w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 21-06-2009, 15:06
  3. Jak Bieszczad zakpił sobie z Bertranda...
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 38
    Ostatni post / autor: 14-01-2007, 23:27
  4. Krótki zimowy pobyt Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 41
    Ostatni post / autor: 08-02-2006, 13:16

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •