Planuję przyjechać z Julią, to ona chce ciuchcią. Ja zresztą też nią nie jechałem, ciuchcią, nie Julią,ale fakt- wolałbym drezyną.
Żaden problem. To znaczy jest jeden: trzeba jechać w Bieszczady autem. Ale nie świętą "dziewiątką" tylko z Rzeszowa wyruszyć na Dynów i "Pod Semaforem" można przetestować drezynę. Taką jak na westernach: góra - dół - góra - dół i tak do zanudzenia. Dużo to nie kosztuje a i tak po kilkuset metrach masz ochotę zapłacić drugie tyle, aby móc wracać na piechotę![]()
Czterech panów B.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)