Bierz!
Bierz!
bertrand236
Bertrandowa relacja z trasy kultowych wiat, starych cmentarzy i wyczuwalnej obecności niewidzialnego stwora...miło powrócić.
Był pogodny listopad 2008 gdy nawiedziliśmy z kumplem ów sklep z wiatą gdzie w sposób typowy lub nawet kultowy uzupełniono paliwo i groźne ubytki w układzie chłodzenia![]()
Wiata nie gościła biznesmenów lecz pusta też nie była - stanowiła prawdziwą galerię wypalonych zniczy. Galeria rzeczy praktycznych. Skorzystaliśmy.
Dwa 'czerepki' oświetlały nam później długie wieczory skutecznie odpędzając groźne bestie grasujące w 'lesie pełnym zwierza'.
BTW.
Wczoraj dotarłem we wspomnianej księdze do miejsca gdzie napisano, że w tymże samym listopadzie (szkoda, że brak dokładnych dat) naszą trasę przemierzał włochaty zwierz. Ponoć z trójką młodych szedł...
Ciekawym kto komu po piętach deptał bo cały nasz wypad zawarł się wyłącznie w opisanym tam rejonie.
Biwakując na grzbiecie Rosochy i Hyrlatej długo wsłuchiwaliśmy się w pomruki, fuczenie, warczenie i trzaskanie deptanych gałęzi - dźwięki te niespiesznie lecz bardzo wyraźnie okrążały nasz oznaczony rewir. Niestety, gdy latarnia zgasła zalegliśmy we śnie co zakończyło obserwacje na etapie słuchowiska.
Przepraszam, że tak ni z gruszki ni pietruszki się wybudziłem i do ogniska dołożyłem...musi wiosnę poczułem![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)