Dzień 0.
Po pracy wracam do domu i próbuję zapakować bagaże do mojej małej Srebrnej Strzały. Bagażnik ona ma mały, oj mały! Jedziemy tylko z Renatką, ale nie udało się wszystkiego upchać z w bagażniku. Trudno. Reszta zostaje na tylnym siedzeniu. Szkoda, że karawan musi zostać…Wracam do domu i kładę się spać. Po kilku godzinach snu wypijam kawę i w drogę. Jest godzina 23:00. Tym razem testuję drogę z Poznania przez Kalisz, Piotrków, Kielce, Tarnów, Jasło, Duklę. Jedziemy do Komańczy. Dlaczego akurat tam? Myślę, że niedługo długi to wyjaśni. Znaczną część drogi Renatka pokonuje w objęciach Morfeusza. Nie spieszę się, jadę baaardzo ekonomicznie. Niedaleko Tarnowa Renatka się obudziła. Wypijamy okropną kawę na stacji benzynowej i jedziemy dalej. W Jaśle zawsze skręcałem w lewo, jednak tym razem było inaczej. Pojechałem w prawo. Przez Nowy Żmigród do Dukli. Droga wąska, ale całkowicie pusta. Nie wiem, czy zawsze taka jest, czy jest to efektem wczesnej pory? ...


Odpowiedz z cytatem
