Dzień 4
Dzień odpoczynku. Co prawda wstajemy dosyć wcześnie, ale planów nie mamy. Bolą nas mięśnie i bolą nas kości. Znaczy się starość chyba daje znać o sobie… Postanowiłem połazić trochę po cmentarzach, na których nigdy jeszcze nie byłem. Na pierwszy ogień idzie cmentarz w Komańczy. Tylko, że nie ten, na którym już byłem, a ten koło przejazdu kolejowego. Ten na górce. Po wejściu na teren cmentarza zrozumiałem komaniecką prawidłowość. Na tym cmentarzu są pochowani ludzie, którzy za życia byli wyznania rzymsko-katolickiego. Prawie wszystkie, a może nawet wszystkie nagrobki są opisane alfabetem łacińskim. Cmentarz, jak cmentarz, ale rzuciło mi się coś w oczy. Na cmentarzu tym znajduje się kwatera, na której chowane są siostry z pobliskiego Zakonu Nazaretanek. Kwatera ta była podczas mojej wizyty bardzo zaniedbana. Myślałem, że siostrzyczki bardziej dbają o groby swoich zmarłych. Niestety nie… Jakoś mnie to zasmuciło. Połaziłemcmentarzu położonym na dosyć stromym zboczu i wróciłem do auta. Cieszyłem się, że nie byłem na tym cmentarzu zimową porą, bo o złamanie kończyny chyba tam łatwo. Następny przystanek Osławica. Stary cmentarz ze zniszczonymi nagrobkami. Cmentarz, jakie lubię w tamtych stronach. Trochę mi brakuje na nim drzew. Chyba rzadko ktoś na niego zagląda. Trzecia nekropolia w tym dniu to nowy cmentarz w Nowym Łupkowie. Nowy i tyle.. No chyba, że jest tam pochowany młody człowiek, któremu koledzy pomogli przenieść się na tamtą stronę. Najładniejszy cmentarz był jednak jeszcze przede mną. Podjechaliśmy do Maniowa i tam na górce znalazłem piękny cmentarz. Piękna nekropolia pośród starych drzew. Tam dopiero mogłem sobie podumać. I to nie dumałem o bardzo starych czasach, jak mi się to zdarza czynić np. w Beniowej. Tu zadumałem się o czasach nam bliższych o latach 40 ubiegłego stulecia. Jakie musiało w tamtych czasach opanować ludzi szaleństwo, że mordowano cztero letnie dzieci…Następnie nie udało mi się odnaleźć cmentarza w Szczerbanówce.
Powróciliśmy do Komańczy i czekaliśmy na syna. Miał nas odwiedzić, pożegnać się, bo wracał do domu no i zostawić aparat fotograficzny. Do tej pory zdjęcia robiłem telefonem. Leżąc na leżakach, pijąc piwko snuliśmy plany na następne dni. Wszak wakacje dopiero się rozpoczęły


Odpowiedz z cytatem