Jest tak zimno, że muszę troche dorzucić do ognia....
Dzień 6
Dzień spokojny. Po śniadaniu prowadzę konie mechaniczne w kierunku miejscowości, w której pada deszcz. Tak przynajmniej twierdziła kiedyś Krystyna Prońko. Daleko nie jadę jednak. Kiedy minęliśmy znak wskazujący kierunek do granicy zwolniłem i po pewnym czasie skręciłem na betonową drogę. Też w kierunku granicy. Dojechałem do szlabanu i okrągłego znaku. Tam zostawiłem auto i poszliśmy najpierw po płytach, a potem po szutrze. Wypatrywałem miejsca po starym cmentarzu wojennym, ale „czas zatarł ślad”. Po chwili prawie bezszelestnie z naprzeciwka nadjechał mężczyzna na stalowym rumaku. Chwile pogadaliśmy o grzybach, których on tu nie znalazł, a powinny być i ruszyliśmy w przeciwne strony. Po drodze minąłem bieszczadzkie monstrum, potem w głębi krzaczorów paśnik. I tak nie śpiesząc się doszliśmy do końca drogi. Kiedy Renatka odpoczywała siedząc na zwalonych pniach ja sobie trochę pochaszczowałem tu i tam. W końcu wróciliśmy tą samą droga do Srebrnej Strzały. Po drodze obserwowaliśmy załadunek drewna na duży samochód. Tak jakoś przypomniałem sobie „Bazę ludzi z mgły”. Ponieważ wiedziałem od Barda Bieszczadu, że nadeszła do niego przesyłka dla mnie od Marcowego pojechałem ją odebrać. Po drodze jeszcze przystanki: coby zobaczyć ciekawy most, coby zobaczyć budowę kościoła, coby odnaleźć miejsce po cerkwi, którego nie odnalazłem kilka dni temu. Teraz poszedłem tam jak po sznurku. Odebrałem formowe koszulki, pogadaliśmy chwilę i postanowiliśmy wracać. Wracać, żeby leniuchować. Pojechaliśmy leniuchować niedaleko innego formowego leniuszka. Pojechaliśmy leniuchować do wsi Przełęcz nad Sławną rzekę. Tam rozłożyliśmy leżaki w rzece i robiliśmy nic. W przerwach tego robienia nic piliśmy piwko. Nawet ogniska mi się nie chciało rozpalić. Totalne lenistwo studzone od dołu zimną wodą, a od góry zimnym browarem. Lubimy to robić…. W końcu pojechaliśmy zjeść coś ciepłego do schroniska, co kiedyś kapeluszowym było. Jeszcze tylko wizyta przy odbudowywanej cerkwi i koniec pięęęknego dnia…


Odpowiedz z cytatem