Pokaż wyniki od 1 do 10 z 195

Wątek: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

Mieszany widok

  1. #1
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

    W Norze Renatka zapytała się, gdzie rośnie dzika róża i uzyskała odpowiedź, że w Nowej Lisiej Norze. Nie pozostało nam nic innego, jak zobaczyć własnoocznie. Pojechaliśmy, więc na północ. Budowa zrobiła na nas imponujące wrażenie. Jak będzie wszystko gotowe, to będzie to ciekawe miejsce z super widokiem. Pochodziliśmy po górze i oprócz głogu i tarniny nic nie znaleźliśmy. Chyba im się popieprzyła dzika róża z głogiem. Zrobiło się upalnie. Ja jeszcze poszedłem na samą górę, a Renatka podziwiała widoki z tarasu. Nadszedł czas powrotu do leśniczówki. Po przybyciu na miejsce okazało się, że jeden z domków wynajął Derty i sobie w nim domieszkuje z Ewą i psem. Umówiliśmy się na ognisko wieczorne. I tak przy ognisku, flaszeczce i kiełbaskach zrodził się sympatyczny pomysł, o którym część z Was już wie, a część się dowie w przyszłości. Wracając z ogniska oświetlaliśmy sobie drogę telefonami komórkowymi i w ten sposób uniknęliśmy tego, czego nie uniknął swego czasu Irek, kiedy szedł schodami….
    bertrand236

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar Polej
    Na forum od
    11.2004
    Rodem z
    Międzychód
    Postów
    1,153

    Domyślnie Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

    Bertrandzie, nie żałuj drwa i podsycaj ogień. Zimno na zewnątrz, śnieg pada – dobrze posiedzieć przy ogniu. Dziękuję!
    Pozdrawiam
    Przemek

  3. #3
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

    Cytat Zamieszczone przez Polej Zobacz posta
    Bertrandzie, nie żałuj drwa i podsycaj ogień. Zimno na zewnątrz, śnieg pada – dobrze posiedzieć przy ogniu. Dziękuję!
    Masz rację napadało znowu sporo. No to może cieplej się Wam zrobi teraz.

    Dzień 10

    Upał od samego rana. Mam problem z żoną, bo się nie zgadza na mój plan spędzenia dnia. Plan jest prosty: pojechać, pochodzić, wrócić. Problem jest z pierwszym punktem. Renatka nie zgadza się na podjechanie. Po prostu szkoda jej samochodu. Jak przystało na chłopa, postawiłem na swoim. Ja jadę! Nie miała wyjścia, przecież nie pójdzie pieszo, kiedy ja jadę. Wsiadamy i wyruszamy autem. Konie mechaniczne kieruję na południe. Najpierw przez drewniany most, później drogą raz lepszą raz nie lepszą. W końcu skręcam w prawo na drogę, której tak bała się Renatka. Droga o dziwo była w dużo lepszym stanie niż ostatnio, co nie oznacza, że stan tej drogi był jako taki. O nie! Pięliśmy się powoli na pierwszym biegu pod górę lawirując pomiędzy lejami. Nie były to dziury, to były leje, ale dało się jechać. W końcu, niewiele szybciej niż pieszo dojechaliśmy na szczyt, a raczej na przełęcz. Teraz to już z górki, ale nie bez dziur. Leje się skończyły. Minąłem miejsce, w którym kiedyś stał taki biały, okrągły z czerwoną obwódką. Teraz go nie ma. Albo sobie poszedł/mało prawdopodobne/ albo komuś był potrzebny. Przejechałem przez most i kawałek dalej na rozstaju dróg zaparkowałem. Dalej idziemy pieszo. Ale póki, co idziemy tą samą drogą. Zauważam, że dziury gdzieś zniknęły. Po pewnym czasie skręcam w prawo i prowadzę żonę do lasu. Leśna droga pełna błota teraz nas prowadzi. W lesie panuje straszliwa duchota, więc się cieszymy, kiedy się skończył. Co mieliśmy teraz przed oczami, to każdy z Was wie. Jeden z piękniejszych widoków w Bieszczadzie. Trochę sobie postaliśmy w tym miejscu żeby się dostatecznie ukontentować widokiem. Lubię w tym miejscu patrzeć na przed siebie i na lewo. Przede mną jak niektórzy uważają najdziksza góra w Bieszczadzie, a po lewe stronie miejsce po wsi i przepiękne ruiny. Idziemy znakowaną scieżką w kierunku ruin i wspominamy nasz poprzedni marsz tą drogą. To już kilka lat minęło…Wtedy jeszcze Unia nie dopłacała do wykoszonych łąk i trawy mieliśmy do ramion. Dziś trochę inaczej. Mijamy kaliny, jarzębiny, tarniny i dzikie jabłonie. Jabłonie świadczą o tym, że kiedyś ludzie tu żyli. W zasadzie teraz też żyją, ale cała ich gromada liczy osób dwie. Cóż to za populacja? Za to żyją w pięknym miejscu. Tak powoli schodząc łąkami w dół rozmawiając o przeszłości doszliśmy do ruin.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

  4. #4
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,288

    Domyślnie Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.

    Ech, jakbym był wtedy z wami, to przyrządziłbym wam pyszną kolację. Z tych, co na jednej nodze. Już nie mogę się doczekać, kiedy takie na jednej znowu będę zbierał.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wiosenne ognisko Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 163
    Ostatni post / autor: 18-12-2009, 15:31
  2. Tak przy okazji...
    Przez Recon w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 21-06-2009, 15:06
  3. Jak Bieszczad zakpił sobie z Bertranda...
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 38
    Ostatni post / autor: 14-01-2007, 23:27
  4. Krótki zimowy pobyt Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 41
    Ostatni post / autor: 08-02-2006, 13:16

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •