...Renatka Tańczy z Misiami... a Ty z rzeką romansujesz.. nieźle nieźle...
Zawsze jak jestem w tych ruinach to czuję się jakby mi nogi puszczały korzenie...
A te przewodniki to pewnie półprzewodniki.. albo izolatory... Dokładaj drew bo ludzie marzną od siedzenia w domu....


Odpowiedz z cytatem
. Po lewej minęliśmy małe drewniane domki, które tu stoją już od dawna, ale nie wiem, do kogo należą. Nie podchodząc do nich poszliśmy dalej. Renatka szła drogą, a ja chaszczowałem sobie po jej lewej stronie. Kiedy doszliśmy do miejsca, gdzie chyba kiedyś zwierzęta, albo ludzie ryli to byliśmy szczęśliwi. I nie dlatego, że znowu widoki piękne mieliśmy przed oczami, ale dlatego, że wiaterek się zerwał i nie było tak parno i gorąco. Dalej to już się domyślacie, po zrobieniu pięknej pętli wróciliśmy do auta. W drodze powrotnej zatrzymałem się na chwilę w miejscu, z którego odchodziła w lewo droga do innych ruin. Że tak powiem są to ruiny w pełnym tego słowa znaczeniu. Niewiele już zostało z budowli, która została zbudowana 189 lat temu, a poświęcona była nie komu innemu tylko niejakiej Św. Praksewii. Obok tych ruin niewiele zostało też z cmentarza, ot kilka nagrobków, z których niewiele da się odczytać. I tak zakończyła się wycieczka. Jeszcze tylko powrót do wsi, która na końcu drogi jest. We wsi za to stoi sobie dumnie hotel. W hotelu dają smacznie i niedrogo jeść. Jest tylko jeden nieistotny w zasadzie szkopuł. Trzeba jeść to, co jest. Innego wyboru nie ma. Jedna zupa, jedno drugie, jakiś kompot, ewentualnie deser. Ale to, co jest, jest naprawdę smaczne
