No i nie będzie Dorotki.
Ale od początku. Najpierw został zaszczepiony nasz kot na koci katar, w zeszłą niedzielę mieliśmy jechać do Łodzi po Dorotkę, wszystko było załatwione, lekarz, wizyta przed adopcyjna, transport,ale kobieta zasugerowała żebyśmy poczekali 2 tygodnie aż nasz przejdzie kwarantannę, Dorotce w schronisku nie jest źle, bla, bla, bla. A dziś wiadomość, ze Dorotka poszła do kogoś innego. I nawet nie zostaliśmy zapytani o zdanie. Ot, takie małe świństwo.
Ale klamka zapadła, drugiego kota i tak weźmiemy.



Odpowiedz z cytatem