Tryton
Zdarzyło się pewnego razu, że Posejdon spłodził syna z najpiękniejszą z córek Nereusa nereidą Amfitrytą. Syna o imieniu Tryton jednak trudno było uznać za pięknego, a na pewno po matce nie należał do najpiękniejszych. Półczłowiek-półryba, a mawiają niektórzy, że i kawałek konia miał w sobie. W Beocji Tryton zasłynął z tego, że na plaży napadał na kobiety. Legendy nie podają w jakich celach, więc załóżmy, że napadał dla samych napadów. Przepędził go ponoć Dionizos, ale znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że został spity winem i zgładzony przez mieszkańców. W każdym bądź razie wino jest wspólnym elementem jednej, jak i drugiej wersji końca napaści Trytona na beockie niewiasty spacerujące morskimi plażami.
Początek tegorocznego listopada okazał się nadzwyczaj ciepły. Nie można jednak po tym wnioskować, że i zima będzie ciepła i łagodna, więc popołudniu zabrałem się za łupanie resztek bukowego drewna, które mi jeszcze zostało do przyszykowania na zimę. Bukowe pniaczki łatwo pękały pod uderzeniami młotoklina. Świeże przełupy i rozrywy włókien ukazywały przeróżne faktury i wzory drewna. Czekoladowe soczewki promieni rdzeniowych na przekrojach stycznych, lśniące lusterka, gdy drewno zostało rozłupane w kierunku promieniowym. Najróżniejsze sęki, sękale i sęczki, barwne zaparzenia i fałszywe twardziele. Skręty włókien, od których młotoklin odbija się jak od gumy. Nad tym wszystkim pochmurne niebo, które czasem przetnie myszołów lub kruk. Odgłosy orzechówek i czarnych dzięciołów dobiegające z lasu w przerwach pomiędzy trzaskiem łupanego drewna. Nad szczytami i pośród najwyższych drzew wiatr niosący swym szumem zapach nadchodzącej zimy. Z domu wybiega Ewa z trytonem wyniesionym z piwnicy. Oglądamy go z każdej strony. Spód jaskrawo pomarańczowy, wierzch oliwkowo-czarny z błękitnym marmurkiem i szarawymi brodawkami. Jakimś cudem wlazł do piwnicy z nadzieją, że przetrwa tam zimę. Miał szczęście, że został odnaleziony, bo wiosny mógłby doczekać jako suszka. Co tu począć z tym górskim trytonem. Idziemy do lasu, by wśród bagien, olch i próchniejących kłód znaleźć mu lokum na zimę. Na bagnie znajdujemy próchniejący pień powalonej jodły, a pod nim wiele zakamarków, dziur i nor, w które tryton włazi o własnych siłach. Winem na odchodne go nie raczymy.


Odpowiedz z cytatem