...Przy łozach jeszcze tylko ujęcie na żółte bazie i trzmiela, widok z oziminy na stawy i już jesteśmy u podnóża pagórków po drugiej stronie drogi. Myszołowy uroczo kwilą i wykonują podniebne akrobacje. Na łące wypatrzyliśmy pawie oczko wlatującego do niewielkiej jamy w ziemi. Podchodzimy i okazuje się, że siedzi tam około dziesięciu motyli. Ten który właśnie przyleciał trzepocze skrzydłami jakby próbował rozgrzać pozostałe. Może to jakiś sposób na przetrwanie chłodnych okresów. Przy lasku pod miedzą spotkaliśmy jeszcze śpiewającego pierwiosnka. Zazwyczaj jest bardziej płochliwy, ale ten dał się nawet sfotografować w kilku ujęciach. Ewa na nogawce znalazła pierwszego kleszcza - niestety nie był to dla niego szczęśliwy dzień, a taka piękna była pogoda.


Odpowiedz z cytatem