...Wieść gminna szybko się niesie. No ale wróćmy do opowieści. Mimo, że lekko przyprószona śniegiem i zmrożona z zewnątrz padlina niemiłosiernie śmierdziała. Liczne legowiska bestii i odchody również nie pachniały fiołkami. Po okolicy niósł się smród. Białe czerwie toczyły wielkie cielsko od wewnątrz czerpiąc ciepło z fermentujących trzewi oraz z niezamarzniętej jeszcze ziemi. Badanie padliny przywołało z przeszłości obrazy naszych przodków, którzy przystępowali w takiej sytuacji do ćwiartowania. Otwarte trzewia powalały wonią. Praktycznie cała tylna część ciała i większość wnętrzności została wyjedzona. Mozolne skórowanie ukazało rozległą ranę przy kręgosłupie najpewniej od uderzenia niedźwiedzia. Gdy wszystko stało się jasne zapach całkowicie zaciemnił nasze umysły. Pozostawiona kamera w nocy uchwyciła niedźwiedzią rodzinę - matkę z dwoma mocno podrośniętymi młodymi. Kto wie może teraz dojadają to, co jeszcze zostało, w końcu noc mamy.
Fot. K. i J. Duell


Odpowiedz z cytatem