...Każda góra kiedyś się kończy, więc trzeba było zawracać. W lukach pomiędzy drzewami otwierały się widoczki na okoliczne górki. Południwym stokiem złaziłem na dół. Miejscami zamiast runa i sciółki były same kamienie. Dopiero gdzieś tak od połowy góry las zrobił się dorodny i jodłowy z pojedyńczymi jaworami i bukami oraz wielkimi kępami mchu. Im niżej tym fen był słabszy, a świadomość powoli wracała do cywilizacji niczym ze snu.


Odpowiedz z cytatem