Strona 5 z 14 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 41 do 50 z 140

Wątek: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

  1. #41
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    Sedum maximum
    Marcin

  2. #42
    Poeta Roku 2010
    Poeta Roku 2009
    Poeta Roku 2008

    Awatar WUKA
    Na forum od
    07.2006
    Rodem z
    Toruń
    Postów
    3,908

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    Litości!

  3. #43
    Bieszczadnik Awatar dziabka1
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    warszawa
    Postów
    879

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    Rozchodnik wielki (by wujek google)
    :D
    Przy okazji się pilnie dokształcam.

  4. #44
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    Wodospad wiosenny

    Zaraz po powrocie z nadrzecznego spaceru z psem wsiadłem w mój leciwy pojazd i wdrapałem w górę nad miasto. Zaparkowałem obok kurnika i ruszyłem w promieniach późnopopołudniowego słońca ku wodospadowi, a może bardziej by odnaleść gęsiówki piaskowe, które kiedyś pomyliłem z sałatnicą leśną. Grunt odtajał już po zimie i dopasowywał się do obuwia, więc dla uniknięcia tej samej drogi postanowiłem wziąść wodospad tym razem od góry. Stara leśna ścieżka/dróżka wiodła zaraz nad załamaniem zbocza opadającego stromo do rzeki. Na drzewach nowe niebieskie paski urządzeniowców świeciły niczym przysłowiowe psie międzynożne wahadło. Wśród brynatnych liści w ściółce i zielonych mchów rozkwitały pierwsze przylaszczki kolorami od fioletu po błękit. Miejscami po ziemi płożyły się czerwone pędy wilczomleczy migdałolistnych. Przy świeżo zrobionej dylowance na szlaku zrywkowym skreciłem w prawo, w dół ku wodospadom. Roztopowe wody nawet nadały mu głosu i chyba tylko po ulewnej burzy wygląda ów wodospad poważniej. Powoli stromą skarpą porośnietą bluszczem schodziłem od drzewa do drzewa w dół. Jedynie przy co okazalszych kępach przylaszczek zatrzymując się...
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Marcin

  5. #45
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    ...Późnopopołudniowe chwile jednak szybko płyną. Słońce powoli skrywają ciągnące od zachodu chmury. Jeszcze kilka przylaszczek i przebiśniegi. Powoli wzdłuż rzeki kieruję się do samochodu. Jeszcze tylko obrywy skalne i ścieżką przez sosnowo-świerkowy zagajnik kieruję się do drogi. Słońce zaszło zanim dotarłem do auta. Fenowy wiatr tłumił wszystkie odgłosy cywilizacji.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Marcin

  6. #46
    Bieszczadnik Awatar Pyra.57
    Na forum od
    08.2006
    Rodem z
    stolica Pyrlandii
    Postów
    1,596

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    Marcin klimatyczne fotki świadczące, że wiosna jest tuż tuż ...
    pozdrawiam
    Marek

  7. #47
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    Pinetum rabianicum

    Życie człowieka jest przykre niczym los rabskich sosen. Przychodzi taki czas, że każda góra osuwa się w dół, by powoli przestawać być górą. Wtedy niesione wiatrem przylatują nasiona sosen by tchnąć zielone życie w szare rumowisko skalne. Ich życie początkowo jest intensywne, by po stuleciu, po dwóch kończyć się katuszami. A to jodełka ocieni, a to buczek przerośnie koronę. Niektóre sosny kończą żywot burzliwie łamane wiatrem, bądź ogławiane okiścią, ich męki kończą się nagle i bezboleśnie. Drwale się tam nie zapuszczają bo nie ma po co.

    Pierwsze wiosenne niedzielne południe zachęca do spacerów. Z zachodu i południa Europy przylatuje pliszka górska, by swym kolorem ożywić szare koryto potoku i eternitowy dach walącej się szopy. Nie ma wyjścia trzeba się wdrapać na którąś z okolicznych górek. Stromym, wąziutkim szlakiem, który niegdyś służył koniom wspinam się do góry. Teraz pięknie zarósł mchami i widłakami. Gdzieniegdzie można natrafic jeszcze na kilkudziesięcioletnie zabliźnione już rany zadane puszczy w postaci murszejacych stosów jodłowych wałków. Gdzieindziej widać, że puszcza się odradza. Przez plątaninę powalonych osik ciężko się przedrzeć. Z ziemi do słońca rozwijają się filetowe pędy żywców gruczołowatych. Wyżej i bardziej od północy leży jeszcze sporo śniegu. Szum fenu przeginającego korony drzew zakłóca myśli w głowie. Człowiek zapomina o świecie, o dolinach, o drogach, o wioskach i inszych miasteczkach. Jest tylko las, las porastający dawne osuwisko i rozświetlone mszyste runo. Wreszcie pojawiają się pierwsze zwalone sosny. Do grzbietu już tylko kilka kroków. Spękana pomarańczowo-różowa kora kryje pod spodem skręcone drewno. Obumierające, powyginane wiatrem sosny giną pośród gęstwiny buków i jodeł wdzierających się od dołu w korony...
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Ostatnio edytowane przez marcins ; 02-04-2010 o 22:43
    Marcin

  8. #48
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    ...Każda góra kiedyś się kończy, więc trzeba było zawracać. W lukach pomiędzy drzewami otwierały się widoczki na okoliczne górki. Południwym stokiem złaziłem na dół. Miejscami zamiast runa i sciółki były same kamienie. Dopiero gdzieś tak od połowy góry las zrobił się dorodny i jodłowy z pojedyńczymi jaworami i bukami oraz wielkimi kępami mchu. Im niżej tym fen był słabszy, a świadomość powoli wracała do cywilizacji niczym ze snu.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Marcin

  9. #49
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    Horodysko

    W trakcie trwającej ćwierćwiecze ontogenezy człowiek dostrzega, że bezkresne puszcze z dzieciństwa są w rzeczywistości tylko zagajnikami, że pradawny dąb, pod którym rosły olbrzymie purchawki jest tylko zwykłym drzewem, które ktoś kiedyś zetnie, by wrzucić do pieca. Dostrzega, że sam staje się skończony w czasie i przestrzeni.

    Niedzielny słoneczny ranek kusi do wyjścia z domu kępami niebieskich przylaszczek. Omszony czerep rogacza przypomina o losie, który czeka każde żywe stworzenie. To znak, że trzeba ruszyć w poszukiwaniu mitycznej puszczy z dzieciństwa do Horodyska - najbardziej tajemniczego lasu w okolicy. Przechodzę przez trawiaste pagórki rozkwitające pierwszymi stokrotkami. Nad zielonymi oziminami i czarną wodą stawów z oddali bieleją brzozy kryjące wnętrze puszczy. Powoli groblą pomiędzy stawami idę w kierunku lasu. Słońce co chwila niknie za szarymi chmurami. Na stawach pustki - para łabędzi pływa w trzcinach, kilka krzyżówek na środku oraz jedna spłoszona czapla siwa. Leśną dróżką przez łęg i niewielki pagórek dochodzę do polany, z której wypływa pierwszy potok Horodyska. Pod wielkim guzowatym jesionem bieleją przebiśniegi. Delikatnie meandrujacy potok szeroko rozcina stromą skarpę porośniętą grądem. Żywce gruczołowate, złoć żółta, cebulica, anemony i zdrojówka mają już pąki, ale jeszcze nie kwitną. Za to w łęgu przy potoku niebiesko jest od przylaszczek...
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Marcin

  10. #50
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach

    ...Rozcinając szeroko skarpę potok rozlewa się na podmokłej łące z turzycami i sitowiem leśnym, by w końcu w postaci rudawych przecieków wpaść do kanału odprowadzajacego wodę ze stawów do Sanu. Ruszam w lewo popod skarpę w stronę rzeki. Po kilkuset metrach dochodzę do łanów konopałków rosnących pomiędzy podnóżem skarpy, a kanałem. Czarna, wilgotna ziemia zapada się pod nogami. Łany konopałków zmuszają do zwolnienia kroku. Słońce zachodzi za coraz liczniejszymi chmurami. W miejscu, gdzie kanał dochodzi prawie do samej skarpy wyrasta kilka jesionów porośniętych bluszczem, kończą się również konopałki. Jestem tu co roku i wydaje mi się, że śnieżyc przybywa...
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Marcin

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. wycieczka w okolicach Legnicy
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 12-03-2012, 22:24
  2. w okolicach Namysłowa
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 09-01-2011, 23:02
  3. Co zwiedzic w Hoczwi i okolicach?
    Przez duzami w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 23-09-2010, 17:52
  4. o Pogórzu i okolicach
    Przez Moje Karpaty w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 04-10-2007, 15:17
  5. San w okolicach smolnika
    Przez buba w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 12-04-2006, 22:11

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •