...Rozcinając szeroko skarpę potok rozlewa się na podmokłej łące z turzycami i sitowiem leśnym, by w końcu w postaci rudawych przecieków wpaść do kanału odprowadzajacego wodę ze stawów do Sanu. Ruszam w lewo popod skarpę w stronę rzeki. Po kilkuset metrach dochodzę do łanów konopałków rosnących pomiędzy podnóżem skarpy, a kanałem. Czarna, wilgotna ziemia zapada się pod nogami. Łany konopałków zmuszają do zwolnienia kroku. Słońce zachodzi za coraz liczniejszymi chmurami. W miejscu, gdzie kanał dochodzi prawie do samej skarpy wyrasta kilka jesionów porośniętych bluszczem, kończą się również konopałki. Jestem tu co roku i wydaje mi się, że śnieżyc przybywa...


Odpowiedz z cytatem