Proszę bardzo - ile można wypatrzeć jak się to umie robić?A wydawałoby się,że taka nudna rzeczywistość nan nastała!
Proszę bardzo - ile można wypatrzeć jak się to umie robić?A wydawałoby się,że taka nudna rzeczywistość nan nastała!
WUKA
www.wukowiersze.pl
... Stare dęby trochę ucierpiały podczas październikowej okiści, ale większość stoi jak stała. W miejscu gdzie się kończy wzniesienie porosłe lasem, a zaczyna znów otwarta dolina na Sanie wypatrzyłem stadko łąbędzi niemych. Usłyszeliśmy daleki wystrzał, który dobiegł od strony Horodyska - wędkarze pewnie przepłaszali kormorany. Przecieliśmy po prostej szeroką dolinę i weszliśmy w łęgowe zarośla. Wśród rodzimych nadrzecznych drzew wypatrzyliśmy kilka ekspansywnych egzotów zza oceanu - klonów jesionolistnych, które już chyba na trwałe się zadomowiły w naszych dolionach rzecznych. Z wierzb zwisały obumarłe pędy kolczurki z pustymi kolczastymi owocami - również rośliny obcej. Doszliśmy do bobrzej ścieżki, która wychodziła z wody i ruszyliśmy wzdłuż niej docierając do wielopniowej jabłoni, którą zaopiekowały się bobry. Znów znaleźliśmy się na otwartej przestrzeni. Spłoszony zając uciekł w stronę lasu. Miło mnie to spotkanie zaskoczyło, bo przez ostatnich parę lat ciężko było o takie spotkanie, a od dwóch-trzech lat zajęcy jakby przybyło. Doszliśmy do ciemnej ściany lasu. Po drugiej stronie Sanu spowite mgłami jedliny wyglądały nadzwyczaj ciekawie i niedostępnie. Szliśmy polną dróżką przy lesie. Pośród dębów i jodeł stoją jeszcze sadzone przez hrabiego olbrzymie wejmutki i żywotniki. Przy stosie gałęziówki weszliśmy w niewielki wąwóz i wzdłuż niego w górę. Po lewej stronie w porolnym bezlistnym teraz lesie dobrze było widać tarasowy układ dawnych pól. Doszliśmy do pokrytego polami i ugorami wypłaszczenia na sczycie przez które środkiem biegnie wyniesiona polna droga. Na zakończenie spaceru przytrafiło nam się jeszcze jedno miłe spotkanie, gdzieś z jakiejś samotnej niskiej sosny zerwał się puszczyk uralski i przez kilkaset metrów leciał przed nami przysiadając co pchwilę na przydrożnych drzewach. Ciemniło się, więc trudno było mu zrobić zdjęcie, ale piękny był i wielki.
Ostatnio edytowane przez marcins ; 01-01-2010 o 21:31
Marcin
Kiwam głową (że tak). Faktycznie można "strzelić z bata". Niejednokrotnie zdarza mi się to do tej pory ,zwykle kończy się to utratą muchy (przypon nie wytrzymuje takich przeciążeń).Taki "strzał" nikogo nie przepłoszy, ale za to czesto powoduje "raczka" na licu (gębie raczej, gdy w komaniji się ...) lub erupcję słów będących wynikiem .... niezadowolenia.:wink
PF
ps ten odcinek Sanu jest łowiskiem komercyjnym ,pewnie stąd to działanie straży,przyznaję nie wiedziałem że tam tak się z kormoranami .....
Ostatnio edytowane przez Recon ; 02-01-2010 o 12:06 Powód: PiotrekF... by <s >zamienić na <z > ): Recon1... ale lepiej będzie zmienić z na s :)
Pagórki
Przez ostatnie ćwierczwiecze, od kiedy świadomie chodzę po okolicznych pagórkach wiele się zmieniło. Niedzielny deszczowy i odwilżowy ranek mógł zachęcać tylko do jednego - do wyjścia z domu. Rozmoknięty śnieg rozchodził się na boki pod butami. Lasy parowały wielkimi kłębami mgieł. Nawet sikory bogatki zaczęły wiosennie śpiewać. Miedzą porośniętą niską trawą wdrapałem się na pierwszy pagórek. Ukształtowany wielowiekową gospodarką tarasowy układ zbocza powoli ginie w coraz większej gęstwinie zarośli tarninowo-dereniowo-głogowych. Pamiętam jeszcze jak na poszczególnych tarasach były pola, łąki i pastwiska. Teraz dominują krzaki i pozostałości łąk. Dwadzieścia lat temu wdepnąłem w łajno. Teraz po ostatniej krowie pozostało tylko wspomnienie. Z dawnych miedzowych drzew zachowały się już tylko dwie grusze. Samotne dęby poszły pod siekierę dobrych naście lat temu. Za to w ich miejsce pojawiły się ekspansywne jesionoklony. Przedzieram się przez kilkunastoletnie zalesienie świerkowo-dębowe (tyle że dęby takie jak z groszówek) i dochodzę do Szubienicy. Trawersuję ją od zachodniej strony przez zarastające tarką i głogami łąki. W śniegu odnajduję owocostan goryczki krzyżowej. Przecinam starą wgłębioną na kilka metrów w dół drogę i jestem na Słabej Górze. Nazwa Słaba Góra pochodzi od tego, że jest ona po prostu słaba. Jej południowe zbocza do teraz mają ślady dawnego wypasu - wałkowate równoległe nierówności. W dole widać oczyszczalnię ścieków - znaczy się San przełamujacy się przez pagórki. Błonia zarosły domami i ogródkami działkowymi. Jedynie na marnych ich pozostałościach pasą się konie. Kto by teraz pomyślał, że kiedyś służyły do lądowania aeroplanom. W wilgotnym powietrzu wznoszą się w górę smugi dymów. Widoki stąd były jeszcze z piętnaście lat temu znacznie przedniejsze, ale i teraz jest jeszcze na co popatrzeć, choć dziś Czulnia we mgłach skryta. Ciekawe jak długo jeszcze. Może i Słaba Góra zarośnie krzakami, może ktoś sobie las posadzi, może góra szkła i puszek z pozostałości wojennego schronu wypełznie i wszystko przykryje, a może domy tu wyrosną. Obecne trendy raczej nie napawają optymizmem...
Marcin
...Pora wracać ze Słabej Góry. Mijam ciepłą łąkę z wielkimi mrowiskami i kępami dzikiej róży. Kieruję się ku kolejnemu pagórkowi. Ktoś sporą część zalesił bukiem i jodłą, ale w innym miejscu natrafiam na odkrzaczenie. Tarniny leżą ułożone w stosy. Dobrze widoczna jest teraz stara miedza usypana z otoczaków. Jest to bardzo ciekawe, bo kamienie wyglądaja tak jakby były tu przytargane skądś dawno temu. Są twarde, a niektóre mają strukturę zlepieńców. Takie piaskowce tylko w wyższych partiach Bieszczadów się trafiają. Może to pozostałości po dawnym korycie Sanu. Na skraju tarninowych zarośli trafiam na ciekawą roślinę - wyżpina jagodowego. Znów przecinam starą drogę i przez pasiekę zmierzam do podmokłej doliny. Resztki niegdyś sporego bagna dalej są jeszcze bagnem. Wielkie kępy turzyc wznoszą się nawet po metr w górę. Grunt jest grząski. Dobrze widoczne są teraz kłącza świerząbków z kępkami pierzastych drobnych liści na końcach. Udaję się w górę dolinki, którą biegnie mało wyraźna ścieżka. Po lewej i prawej stronie wysokie tarasy. Z lewej żerdziowina jodłowa zaczyna podchodzić pod korony nielicznych dębów. Kiedyś dolinką biegła polna droga. Wąwozik powoli zanika i ścieżka wychodzi z lasu na otwartą przestrzeń. Mgły się trochę rozwiały. Widać Słonne, Czulnię i Gruszkę. W kępie tarnin trafiam na posyp dla kuropatw albo bażantów, które od paru lat próbowane są wsiedlać w okolicy. Kilka łąk i już jestem na miedzy, którą zaczynałem wędrówkę. Znów kropi.
Marcin
Od paru lat prowadzona jest akcja przepłaszania kormoranów na Sanie. Strzałów było kilka w regularnych odstępach czasu. Poza strzelaniem poustawiane są również takie strachy na wró.... to znaczy na kormorany. Co ciekawsze kormorany są dość przewrażliwione na punkcie strzałów, ale niektórych innych ptaków to raczej nie rusza. Były też chyba próby starania się o odstrzał, ale nie wiem jak jest w tym roku. Zajmuje się tym Straż Rybacka.
Marcin
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)