...Pojawiła się straż rybacka. Pewnie kormoranów szukali. Wróciliśmy nie śpiesząc się do samochodu i pojechaliśmy z powrotem. Żal było wracać, a że każda droga i tak prowadzi do domu, więc wybraliśmy dłuższą drogę powrotnią. W górnej części zalewu zatrzymaliśmy się jeszcze na krótką kąpiel słoneczną i obserwacje stad na wodzie. Ale najpiękniejsze były pustki. Ruszyliśmy w dalszą drogę. Nad dawnym miasteczkiem stanęliśmy z Funiakiem na sikanie. Nie wiem, co sobie myślał, ale widoki musiały go zachęcić do wyraźnego zaznaczenia terenu. W wyższych partiach gór droga zrobiła się wreszcie uroczo biała i nie kontrastowała już tak z otoczeniem. Przed nami wyrosły trzy brogi i zupełnie pusty parking. Pora na herbatę. W skrytce znalazła się paczka krakersów, którą szybko opróżniliśmy. Powoli serpentynkami ruszyliśmy ku przełęczy...


Odpowiedz z cytatem