Normalnie nie pisałbym o naszym wyjeździe, gdyby nie miło spotkanie, miłego pana w miłym miejscu. Za granicą.
Tymczasem jedziemy "jedynką" via Włocławek, Łódź, Częstochowa, Katowice. Jedzie się dobrze, noc rozgwieżdżona, ruch umiarkowany, niewiele drogowych ekscesów, nie licząc może TIR-a, który wyprzedzał dwa autka na raz, na podwójnej ciągłej i, żeby nie było za mało, na przejeździe kolejowym. No, ale przecież kierowców TIR-ów obowiązują zupełnie inne przepisy.I tylko w Łodzi udało nam się wjechać pod prąd. No i nie była to jazda taka jak w Bieszczady z Pawłem i Darkiem, moimi Warszawiakami, albo ze Stałym Bywalcem, gdzie co dwa piwa przystanek. Po następne. Jeden postój na stacji za Częstochową, gdzie Julia troszkę się przespała, później, krótki herbaciano- piwny postój w Karczmie Tatrzańskiej,czy Góralskiej, czy jak jej tam dali na imię, ale to już TE klimaty.
Wreszcie Bielsko- Biała i widok na piękne Beskidy. Bo każde góry są piękne.
I wspomnienie beskidzkich szlaków sprzed kilku lat: Ustroń, Czantoria, Wielka Racza, Wielka Rycerzowa, Krawców Wierch, Pilsko, Zwardoń, Milówka, Węgierska Górka...
W Bielsku, w fabryce, w której kiedyś produkowano polskie Jaguary, czyli fiaty 126p,a dziś testuje się jeno silniki, miły pan po odebraniu towaru zaprosił nas jeszcze do ichniego muzeum. Piękne, dla kogoś kto kocha starocie. Syrena Bosto, tak to nie Żerań, ten model to Bielsko, maluchy najróżniejsze, w większości te, które nie weszły do masowej produkcji, np maluch cabrio, albo kombi, Beskid, bardzo ładny samochód, któremu nie udało się zrobić kariery pomimo nowatorskich, jak na owe czasy rozwiązań. A zresztą zobaczcie sami:http://www.bosmal.com.pl/index.php?i...&dorozwijane=0
A z Bielska- Białej ekspresowo na obiad za granicę
Cdn.


Odpowiedz z cytatem