Pierwsze wiosenne odurzenie w Bieszczadach
Moje wrażenia są tak jak naiwne jak wyprawa dziecka miejskiego na wieś. To krowa jest taka duża? i ma łaty, rogi, i takie śmieszne, duże między nogami...:)
To jak świeci miesiączek to jest tak jasno, że można po nocy wędrować? A San to jest taki szeroki i szumi jak morze? A to wielkie stado w ciemności to nie krowy, tylko żubry? A gdzie nad ranem znikają żubry? A to żubry chodzą sobie po lesie, skaczą po górkach i zjeżdżają na zadzie? A dlaczego tyle śladów zwierząt i żadnego nie widać? A ten zapach a la koński to kto zostawił? A dlaczego żubr nie robi takich placków jak krowa? A ta kupa to czyja? A te kłaki to kto zostawił? A zrzuty to nie są paczki żywnościowe? :) A te kamienie mchem obrośnięte to był dom? A ten pagórek w pnączach to piwnica? A dlaczego ta piękna cerkiew idzie w zapomnienie?
Nie mniej ekscytujące są odkrycia botaniczne. Pierwsza kępka śnieżyc powala mnie na ziemię, a jak następnego dnia łany śnieżycowe, to chyba czary jakieśJ Lepiężnik wyłysiały mnie zachwyca (różowemu też nie daruję póki nie znajdęJ), cebulica czaruje niebieskimi plamami na dywanie liści. Przylaszczka długo wypatrywana, mruga wreszcie modrymi oczętami. Bluszcz mnie obłapia, a od żywca sama nie mogę się oderwać. Wawrzynek wabi mnie zapachem, miodunka zaćmiewa, jestem w raju. Doliny rozległe, z burymi trawami jak stepy, zarośla tarninowe szykujące się do rozkwitu, buki z rdzawymi liśćmi stwarzające jeszcze klimat jesieni, ostatnie płaty śniegu i kry lodu po zimie. Ale wiosna już wszędobylska, w powietrzu się unosząca, instynktownie wyczuwana przez przyrodę.
Obcowanie z naturą rodzi nie lada apetyt, rano jajecznica na cebuli jest spełnieniem marzeń, gorąca herbata na wodzie źródlanej napój bogówJ. Czas sam się przestawia, słyszysz ptaki wstajesz, milkną zasypiasz.
Pięknie pięknie.... dotrzymałaś słowa to teraz ja jadę ja poobserwować :)
Chciałeś dobrze a wyszło jak zwykle......:oops:
A ja mam takie nietypowe pytanie...
Co robią te żabki na tym zdjęciu????
Dusza ludzka jest jak ptak:
Gdy wzbija się na pewną wysokość,nie tylko nie wolno jej spocząć,ale musi tęgo skrzydłami pracować,by się na niej utrzymać. Inaczej pierwsza lepsza pokusa pociągie ją ku ziemi.
Aha dobrze wiedzieć,że to się tak nazywa
A tak przy okazji super foteczki![]()
Dusza ludzka jest jak ptak:
Gdy wzbija się na pewną wysokość,nie tylko nie wolno jej spocząć,ale musi tęgo skrzydłami pracować,by się na niej utrzymać. Inaczej pierwsza lepsza pokusa pociągie ją ku ziemi.
Kolejny wypad wiosenny. Kwiecień, złociste łany pierwiosnków. Ciągnie magia rzek, potoków. Coś jest w tym szumie, kolorach, kamieniach, skarpach, wiszących paprociach. Czasem okupione to jest skałkowymi siniakami oraz podrapanymi nogami po walce z ciernistymi pędami. Miła to ofiara. No i przy wodzie były siedziby ludzkie, więc duchy też wabią. Po nocy śpiewają, buczą i pohukują. Czasem wydaje się jakby człek gadał...
Się nie rozpisujesz... Ale dziękuję za zdjęcia.
Pozdrawiam
bertrand236
Im częściej w górach jestem, tym mniej mówię![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)